poniedziałek, 30 maja 2016

Rozdział 40

Perspektywa Rossa:

 Rozejrzałem się dookoła w poszukiwaniu Belli, ale nigdzie jej nie zauważyłem. Gdy spojrzałem w górę na okno od sali fizycznej, ujrzałem brunetkę, która najwyraźniej chciała wyskoczyć przez okno z sali. Szybko się podniosłem i podbiegłem do okna.

-Co ty kobieto wyprawiasz?!   - wykrzyknąłem

-A wiesz, stoję sobie w oknie i się śmieję - powiedziała z tą swoją ironią w głosie

-A tak na poważnie? - dopytywałem

-Ktoś zamkną nas w tej sali i nie mamy jak z niej wyjść...

Nie czekałem, aż dokończy i szybko ruszyłem w stronę kantorka woźnych z, którego zabrałem klucz do sali w, której siedzą dziewczyny.

Perspektywa Belli:

-No fajnie, poszedł sobie - prychnęłam

-Może poszedł, po... - przerwała, gdy zobaczyła otwierające się drzwi

-Złaź mi stamtąd! Ale już! - usłyszałam - Kobieto chcesz, żebym na zawał zszedł?

Podbiegł do mnie i czym prędzej ściągną mnie z parapetu.

-Wiesz, że sama potrafię zejść? - burknęłam

-Trochę w to wątpię - zaśmiał się i postawił na ziemi - dlatego wolałem ci pomóc

-Grr... Ale i tak dzięki za uwolnienie, no znaczy tak jakby - zaśmiałam się

-Nie ma za co - puścił mi oczko

-Ale wiesz mogłam skoczyć...

-Nawet mnie nie denerwuj - wypalił - Mogłaś sobie coś zrobić

-Tssaa - zlekceważyłam go - Proszę cię to przecież tylko pierwsze piętro

-Eh, kobieto co z tego, że pierwsze? Znając twoje szczęście to... wole sobie nawet nie wyobrażać jak mogło by się to skończyć - zaczął się śmiać. Nie dziwiłam się dlaczego tak myślał. Rzeczywiście z moim szczęściem na pewno by mi się coś stało.

-No to ten ...my już będziemy iść, jeszcze raz dzięki - powiedziałam

-Zaczekaj, pójdę z wami- na zgodę , skinęłam głową i zaczęliśmy iść w kierunku kantorka, aby oddać kluczyk

-To ja sobie pójdę w tamtą stronę, bo muszę się coś zapytać takiej jednej - wtrąciła Ola . Wiedziałam ,że kłamała było to widać po jej wymachiwaniu rękami. Zawsze gdy kłamała lub się stresowała, machała rękami we wszystkie możliwe strony.

 Myślałam, że coś jej zrobię zostawiła mnie samą z blondynem mimo, że wiedziała jak reaguję, gdy jestem sama z nim. Moje nogi robią się jak z waty i cała się trzęsę.

-Bella ,po słuchaj - wziął głęboki wdech - chciałem Cię, przeprosić za wczoraj...

-Emmm ,wiesz trochę nie rozumiem... Za co? - nie byłam pewna czy miał na myśli to, o czym ja właśnie pomyślałam

-No wiesz, że wczoraj się tak zignorowałem, przez cały dzień się nie widzieliśmy, a ... a ja pod koniec udawałem, jakbym cię nie znał... - zrobił pauzę - przepraszam

-Jezu Ross, nic się nie stało - szturchnęłam go w ramię - każdemu się zdarza! Miałeś gorszy dzień rozumiem - powiedziałam z uśmiechem.

-Poważnie?- wytrzeszczył oczy

-Poważnie,poważnie  - zapewniłam go - A teraz wybacz, ale muszę spisać prace domową, bo zostało tylko - zerknęłam na telefon - 3 minuty

-To leć, bo nie zdążysz

-To do zobaczenia

-Tak- uśmiechną się - Do zobaczenia...

***

Ross mrr :D ♥♥ Podoba się ?

3 Kom - nowy rozdział

12 gwiazdek - nowy rozdział :)

Dziękuję wam za to, że czytacie to opowiadanie :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz