Perspektywa Rossa:
Rozejrzałem się dookoła w poszukiwaniu Belli, ale nigdzie jej nie zauważyłem. Gdy spojrzałem w górę na okno od sali fizycznej, ujrzałem brunetkę, która najwyraźniej chciała wyskoczyć przez okno z sali. Szybko się podniosłem i podbiegłem do okna.
-Co ty kobieto wyprawiasz?! - wykrzyknąłem
-A wiesz, stoję sobie w oknie i się śmieję - powiedziała z tą swoją ironią w głosie
-A tak na poważnie? - dopytywałem
-Ktoś zamkną nas w tej sali i nie mamy jak z niej wyjść...
Nie czekałem, aż dokończy i szybko ruszyłem w stronę kantorka woźnych z, którego zabrałem klucz do sali w, której siedzą dziewczyny.
Perspektywa Belli:
-No fajnie, poszedł sobie - prychnęłam
-Może poszedł, po... - przerwała, gdy zobaczyła otwierające się drzwi
-Złaź mi stamtąd! Ale już! - usłyszałam - Kobieto chcesz, żebym na zawał zszedł?
Podbiegł do mnie i czym prędzej ściągną mnie z parapetu.
-Wiesz, że sama potrafię zejść? - burknęłam
-Trochę w to wątpię - zaśmiał się i postawił na ziemi - dlatego wolałem ci pomóc
-Grr... Ale i tak dzięki za uwolnienie, no znaczy tak jakby - zaśmiałam się
-Nie ma za co - puścił mi oczko
-Ale wiesz mogłam skoczyć...
-Nawet mnie nie denerwuj - wypalił - Mogłaś sobie coś zrobić
-Tssaa - zlekceważyłam go - Proszę cię to przecież tylko pierwsze piętro
-Eh, kobieto co z tego, że pierwsze? Znając twoje szczęście to... wole sobie nawet nie wyobrażać jak mogło by się to skończyć - zaczął się śmiać. Nie dziwiłam się dlaczego tak myślał. Rzeczywiście z moim szczęściem na pewno by mi się coś stało.
-No to ten ...my już będziemy iść, jeszcze raz dzięki - powiedziałam
-Zaczekaj, pójdę z wami- na zgodę , skinęłam głową i zaczęliśmy iść w kierunku kantorka, aby oddać kluczyk
-To ja sobie pójdę w tamtą stronę, bo muszę się coś zapytać takiej jednej - wtrąciła Ola . Wiedziałam ,że kłamała było to widać po jej wymachiwaniu rękami. Zawsze gdy kłamała lub się stresowała, machała rękami we wszystkie możliwe strony.
Myślałam, że coś jej zrobię zostawiła mnie samą z blondynem mimo, że wiedziała jak reaguję, gdy jestem sama z nim. Moje nogi robią się jak z waty i cała się trzęsę.
-Bella ,po słuchaj - wziął głęboki wdech - chciałem Cię, przeprosić za wczoraj...
-Emmm ,wiesz trochę nie rozumiem... Za co? - nie byłam pewna czy miał na myśli to, o czym ja właśnie pomyślałam
-No wiesz, że wczoraj się tak zignorowałem, przez cały dzień się nie widzieliśmy, a ... a ja pod koniec udawałem, jakbym cię nie znał... - zrobił pauzę - przepraszam
-Jezu Ross, nic się nie stało - szturchnęłam go w ramię - każdemu się zdarza! Miałeś gorszy dzień rozumiem - powiedziałam z uśmiechem.
-Poważnie?- wytrzeszczył oczy
-Poważnie,poważnie - zapewniłam go - A teraz wybacz, ale muszę spisać prace domową, bo zostało tylko - zerknęłam na telefon - 3 minuty
-To leć, bo nie zdążysz
-To do zobaczenia
-Tak- uśmiechną się - Do zobaczenia...
***
Ross mrr :D ♥♥ Podoba się ?
3 Kom - nowy rozdział
12 gwiazdek - nowy rozdział :)
Dziękuję wam za to, że czytacie to opowiadanie :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz