sobota, 28 maja 2016

Rozdział 36

-Haha jasne ,powiedzcie pani ,że idę grać z chłopakami w gałe - powiedziałam

-Ej ,mogę z wami grać?

-W spódniczce?! - zapytali

-No tak

-No spoczko haha ,będzie na co patrzeć - zaśmiał się Mateusz

-A w łeb czasem byś nie chciał dostać? - powiedziałam

-Haha ,nie za bardzo

-To się zamknij! - nakazałam

-Dobra,dobra bez nie potrzebnej agresji

*

-Zagrożeni w klasie są numery ;
-1
-4
-6
-18
-21
- i numer 27
A i jeszcze numer 3

-Słucham?! - podniosłam głowę i krzyknęłam z zaskoczeniem w głosie

-Tak panno Dawson ,ma pani tylko cztery oceny ,którymi są ; dwie oceny niedostateczne, jedną dwójkę oraz jedną piątkę ,twoja średnia wynosi : 1.95 ,to za mało na ocenę pozytywną

-No,ale dopuszczający jest od 1,85
-Nie u mnie, na moim przedmiocie jakim jest geografii ,na ocenę pozytywną średnia musi wynosić 2,00 ,więc lepiej to popraw

-Do widzenia

Tak.Właśnie dobrze słyszeliście jestem zagrożona z geografii u tej wrednej baby ,gorzej już być nie mogło , będę musiała to poprawić i to jak najszybciej.

*
Na czwartej lekcji miałam mieć matematykę ,wracając z szatni zauważyłam Rossa ,który stał pod planem lekcji i coś przeglądał. Chciałam się przywitać ,ale z mojego gardła wydobyło się tylko :

- "e"

Miałam nadzieję ,że tego nie usłyszał ,bo nie zwrócił nawet na mnie uwagi ,strasznie się z tego cieszyłam.

Gdy byłam pod klasą ,stanęłam przy parapecie i próbowałam znaleźć w nim moją komórkę. Gdy zobaczyłam brązowookiego blondyna ,który zmierza w moją stronę spuściłam wzrok w dół i czekałam ,aż przejdzie. Jednak on tego nie zrobił.

Gdy podniosłam wzrok ku górze ujrzałam jego, spoglądał na  mnie swymi wręcz czarnymi oczami.

-Co tam? - zapytał

-Wszystko spoczko ,a tam?

-Też hehe

-Ej masz może pożyczyć cyrkiel?

-Haha ja? Niestety ,ale nie używam takich przyrządów - odpowiedział

-Zajebiście kolejna jedynka gwarantowana

-To z czego jeszcze ?

- Lekcje temu z informatyki mi wstawił banie, z polaka dostałam ,a no i mam zagrożenie z geografii

-Ło matko bosko! Kobieto! Nie no gratuluje , weź ty się do nauki cymbale!

-Bo ty to się na pewno lepiej uczysz - prychnęłam z ironią w głosie

-A żebyś wiedziała, nie mam ani jednej trójki , kilka czwórek i reszta piątki.

-O ja cie pier..... - nie dokończyłam bo właśnie obok nas przechodziła nauczycielka od historii - jak ty się możesz tak dobrze uczyć?!

-No mogę , jeśli chce się dostać do wymarzonej szkoły to muszę.

-A do jakiej szkoły chciałbyś się dostać?

-Muzycznej

- Do tej w naszym mieście?

-Nie, do tej na drugim końcu kraju

-Woow , to ambicje masz ,przyjmują tam samych najlepszych

- Czyli jest szansa ,że się dostanę - uśmiechając się ,puścił mi oczko

-I w dodatku takich skromnych - dokończyłam

Na lekcji wszyscy ,się dziwnie na mnie patrzyli , domyślałam się o co chodzi ,ale nie przejmowałam się tym.
W pewnym momencie strasznie ,zaczęli denerwować mnie Łukasz i Paweł .

-Myślicie ,że jak będziecie każdemu dokuczać to oni będą was lubić? - zapytałam ,zdenerwowana ich zachowaniem

-Myślisz ,że jak przydupisz się do Lyncha to masz u niego jakieś szanse? - odszczekną się Łukasz

Prychnęłam pod nosem ,posyłając im mordercze spojrzenie i zastanawiając się czy na prawdę tak jest.

*
-Ej Ola? A co jeśli oni serio mają rację,że ja się tak do niego ... no ten ...

-Daj spokój Bella ,nie słuchaj ich to idioci , poza tym gdyby nie chciał by do ciebie nie podchodził prawda?

-No może...

*
-To jak pytasz go dzisiaj czy nie?

-Chciałam ,ale się boję

-Oj weź mnie nie denerwuj, podchodzisz do niego i pytasz i mnie to nie obchodzi

-Alee

-Nie ma żadnego "ale"

-No ,ale nie teraz ,po tej lekcji

-Przychodzę po ciebie po tej lekcji i idziesz się go pytać

-Okey - odpowiedziałam

*
Gdy wyszłam z klasy zobaczyłam Vanessę ,która tak jak mówiła czekała na mnie pod klasą.

-Ej wierz co? Chyba jednak sobie odpuszczę- powiedziałam zmieszana

-Nie denerwuj! Idziesz się pytać i koniec!

Szłyśmy korytarzem wypatrując Rossa ,którego jak na zbawienie nigdzie nie było.

-Ej to pójdziemy do szatni i zo... - przerwałam ,gdy zobaczyłam blondyna ,który zszedł ze schodów i szedł z przodu mnie.

Momentalnie moje nogi się ugięły. Chciałam już zawróci ,gdyby nie Vanessa ,która popchnęła mnie do przodu tak ,że szłam równo z nim.

-Hej - powiedziałam

-O! Siemka!

-Ejj - powiedziałam nie pewnie - Em ten no ,tego może masz dzisiaj no ten czas? - wydukałam

****
Podoba się ?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz