-Haha jasne ,powiedzcie pani ,że idę grać z chłopakami w gałe - powiedziałam
-Ej ,mogę z wami grać?
-W spódniczce?! - zapytali
-No tak
-No spoczko haha ,będzie na co patrzeć - zaśmiał się Mateusz
-A w łeb czasem byś nie chciał dostać? - powiedziałam
-Haha ,nie za bardzo
-To się zamknij! - nakazałam
-Dobra,dobra bez nie potrzebnej agresji
*
-Zagrożeni w klasie są numery ;
-1
-4
-6
-18
-21
- i numer 27
A i jeszcze numer 3
-Słucham?! - podniosłam głowę i krzyknęłam z zaskoczeniem w głosie
-Tak panno Dawson ,ma pani tylko cztery oceny ,którymi są ; dwie oceny niedostateczne, jedną dwójkę oraz jedną piątkę ,twoja średnia wynosi : 1.95 ,to za mało na ocenę pozytywną
-No,ale dopuszczający jest od 1,85
-Nie u mnie, na moim przedmiocie jakim jest geografii ,na ocenę pozytywną średnia musi wynosić 2,00 ,więc lepiej to popraw
-Do widzenia
Tak.Właśnie dobrze słyszeliście jestem zagrożona z geografii u tej wrednej baby ,gorzej już być nie mogło , będę musiała to poprawić i to jak najszybciej.
*
Na czwartej lekcji miałam mieć matematykę ,wracając z szatni zauważyłam Rossa ,który stał pod planem lekcji i coś przeglądał. Chciałam się przywitać ,ale z mojego gardła wydobyło się tylko :
- "e"
Miałam nadzieję ,że tego nie usłyszał ,bo nie zwrócił nawet na mnie uwagi ,strasznie się z tego cieszyłam.
Gdy byłam pod klasą ,stanęłam przy parapecie i próbowałam znaleźć w nim moją komórkę. Gdy zobaczyłam brązowookiego blondyna ,który zmierza w moją stronę spuściłam wzrok w dół i czekałam ,aż przejdzie. Jednak on tego nie zrobił.
Gdy podniosłam wzrok ku górze ujrzałam jego, spoglądał na mnie swymi wręcz czarnymi oczami.
-Co tam? - zapytał
-Wszystko spoczko ,a tam?
-Też hehe
-Ej masz może pożyczyć cyrkiel?
-Haha ja? Niestety ,ale nie używam takich przyrządów - odpowiedział
-Zajebiście kolejna jedynka gwarantowana
-To z czego jeszcze ?
- Lekcje temu z informatyki mi wstawił banie, z polaka dostałam ,a no i mam zagrożenie z geografii
-Ło matko bosko! Kobieto! Nie no gratuluje , weź ty się do nauki cymbale!
-Bo ty to się na pewno lepiej uczysz - prychnęłam z ironią w głosie
-A żebyś wiedziała, nie mam ani jednej trójki , kilka czwórek i reszta piątki.
-O ja cie pier..... - nie dokończyłam bo właśnie obok nas przechodziła nauczycielka od historii - jak ty się możesz tak dobrze uczyć?!
-No mogę , jeśli chce się dostać do wymarzonej szkoły to muszę.
-A do jakiej szkoły chciałbyś się dostać?
-Muzycznej
- Do tej w naszym mieście?
-Nie, do tej na drugim końcu kraju
-Woow , to ambicje masz ,przyjmują tam samych najlepszych
- Czyli jest szansa ,że się dostanę - uśmiechając się ,puścił mi oczko
-I w dodatku takich skromnych - dokończyłam
Na lekcji wszyscy ,się dziwnie na mnie patrzyli , domyślałam się o co chodzi ,ale nie przejmowałam się tym.
W pewnym momencie strasznie ,zaczęli denerwować mnie Łukasz i Paweł .
-Myślicie ,że jak będziecie każdemu dokuczać to oni będą was lubić? - zapytałam ,zdenerwowana ich zachowaniem
-Myślisz ,że jak przydupisz się do Lyncha to masz u niego jakieś szanse? - odszczekną się Łukasz
Prychnęłam pod nosem ,posyłając im mordercze spojrzenie i zastanawiając się czy na prawdę tak jest.
*
-Ej Ola? A co jeśli oni serio mają rację,że ja się tak do niego ... no ten ...
-Daj spokój Bella ,nie słuchaj ich to idioci , poza tym gdyby nie chciał by do ciebie nie podchodził prawda?
-No może...
*
-To jak pytasz go dzisiaj czy nie?
-Chciałam ,ale się boję
-Oj weź mnie nie denerwuj, podchodzisz do niego i pytasz i mnie to nie obchodzi
-Alee
-Nie ma żadnego "ale"
-No ,ale nie teraz ,po tej lekcji
-Przychodzę po ciebie po tej lekcji i idziesz się go pytać
-Okey - odpowiedziałam
*
Gdy wyszłam z klasy zobaczyłam Vanessę ,która tak jak mówiła czekała na mnie pod klasą.
-Ej wierz co? Chyba jednak sobie odpuszczę- powiedziałam zmieszana
-Nie denerwuj! Idziesz się pytać i koniec!
Szłyśmy korytarzem wypatrując Rossa ,którego jak na zbawienie nigdzie nie było.
-Ej to pójdziemy do szatni i zo... - przerwałam ,gdy zobaczyłam blondyna ,który zszedł ze schodów i szedł z przodu mnie.
Momentalnie moje nogi się ugięły. Chciałam już zawróci ,gdyby nie Vanessa ,która popchnęła mnie do przodu tak ,że szłam równo z nim.
-Hej - powiedziałam
-O! Siemka!
-Ejj - powiedziałam nie pewnie - Em ten no ,tego może masz dzisiaj no ten czas? - wydukałam
****
Podoba się ?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz