Mimo tego ,że chciałam napisać do Rossa i zapytać jak mu poszły egzaminy ,ale bałam się ,że znowu mi nie odpiszę ,tak jak ostatnim razem ,więc wolałam nie pisać.
*
Dzisiaj jest piątek,bardzo się cieszę w końcu weekend. Mimo tego ,że miałam 3 dni wolnego ,to i tak nie wystarczyło ,strasznie nie chciało mi się wstać do szkoły ,ale myśl ,że już po 14;30 rozpoczynają się kolejne dwa dni wolne od szkoły ,bardzo mnie zmotywowała i szybko wstałam.
Na pierwszej lekcji mieliśmy język angielski ,na którym gościem miał być dyrektor. W klasie zorientowałam się ,że nie mam rozprawki ,która była zadana dwa tygodnie temu . Na moje szczęście pani ,kompletnie zapomniała o zadaniu domowym ,bardzo się z tego cieszyłam.
Gdy skończyłam trzecią lekcję ,przyszła po mnie Vanessa i poszłyśmy pod stołówkę. Gdy schodziłyśmy po schodach ,zobaczyłam Rossa ,który praktycznie jak zawsze stał z kolegami obok ,parapetów. Spojrzałam na niego uśmiechając się ,a on odwzajemnił uśmiech ,mówiąc " Hej" i jednocześnie puszczając mi oczko.
Moje serce zaczęło bić szybciej i gdy tylko zeszłyśmy na dół i nie byłam już w jego polu widzenia ,zaczęłam tarzać się po podłodze ,cały czas się uśmiechając. Van nie mogła ,powstrzymać swojego śmiechu ,ale szczególnie się jej nie zdziwiłam ,sama na jej miejscu pękałabym ze śmiechu.
*
Po czwartej lekcyjnej ,ponownie przyszła po mnie moja przyjaciółka ,ale tym razem poszłam z nią towarzyszyć jej na obiedzie. Była to przerwa 20 minutowa ,więc nie musiałyśmy się śpieszyć. Przesiedziałyśmy na stołówce całą przerwę ,a potem ja udałam się w swoją stronę ,a Van w swoją, bo klasy miałyśmy w dwóch przeciwnych stronach szkoły.
Gdy byłam już prawie pod klasą ,zobaczyłam Olę ,biegnącą w moją stronę ,nie wiedziałam co się stało ,ale sądziłam ,że coś bardzo ważnego i fajnego ,bo naprawdę się cieszyła.
-Bella,Bella,Bella,Be... - ledwo co mówiła
-Co jest? - spytałam zaciekawiona
-Nie uwierzysz, co się stało
-No to mi powiedz - mówiłam
- No więc tak: Stałam sobie pod klasą od matematyki ,tłumaczyłam temu debilu - w tym momencie wskazała na Łukasza, był to jeden z bezczelniejszych chłopaków z klasy - gdy poczułam ,jak ktoś mnie puka w plecy ,odwróciłam się ,a tam ? Zobaczyłam Rossa ,który spytał się mnie : " Hej, nie wiesz może gdzie jest Bella?" ,a ja takie ,że poszłaś gdzieś z koleżanką ,a on podziękował i odszedł.
-Haha ,no jasne i frytki do tego?
-Tak! I jeszcze kotlet! A tak poważnie to mówię prawdę ,naprawdę tutaj był
-To czemu się śmiejesz??
-Bo ja się zawszę śmieje
-Widzisz ,dlatego Ci nie wierzę ,często mnie wkręcasz i boję się ,że teraz też
-Nie ,Bella na prawdę ,nie kłamię Cię teraz
Nie skończyłyśmy ,bo nauczycielka już weszła do klasy ,a my za nią. Przez całą lekcję ,tłumaczyła mi ,że mówi prawdę ,ale nie byłam do tego przekonana.
-Dobra,to przysięgnij ,że mówisz prawdę- powiedziałam
-Nie można przysięgać ,ale no okey ,przysięgam ,że mówię prawdę.
-No kurde ,bo pójdę do niego i się zapytam co chciał ,a jak się okażę ,że mnie oszukałaś i zrobię z siebie idiotkę ,obrażę się.
-To się zapytaj Łukasza ,on stał obok mnie
-No dobra,ale po lekcji
Po skończonych zajęciach ,gdy wychodziłam z klasy ,zatrzymałam Łukasza i zadałam mu pytanie.
-Ej ,byłeś przed tą lekcją pod klasą?
-No byłem
-A kontaktowałeś z rzeczywistością?
-Tak. Był tu twój chłopak i cię szukał - powiedział ,a na mojej twarzy mojej twarzy , pojawił się uśmiech.
-Boże ,Ola czemu mnie tu nie było??! - powiedziałam ze smutkiem w głosie
-Haha ,podejdź do niego i zapytaj się co chciał.
-Nie,ja boje się
-Nie bój się ,dasz radę
-Teraz nie ,może po tej lekcji
-Ale teraz będziemy miały ostatnią lekcję, a potem może go nie znajdziesz
-Niee ,może jeszcze podejdzie - powiedziałam z nadzieją w głosie
Przez całą przerwę śmiałam się z dziewczynami ,opowiadałyśmy sobie żarty. Kilka minut po dzwonku ,zobaczyłam Rossa ,który do mnie podszedł. Pomyślałam ,że chciał sobie pogadać ,póki jeszcze nauczyciele nie przyszli.
Czułam na sobie wzrok ,wszystkich z klasy ,ale miałam to gdzieś i czekałam, aż coś powie.
-Ej masz może czas w weekend? - zapytał
W mojej głowie powtarzałam tylko: " O boże,o boże,o bożee" i cieszyłam się jak małe dziecko ,a na zewnątrz wyglądałam na bardzo wyluzowaną z czego ,bardzo się cieszyłam.
-No mam - powiedziałam uśmiechając się do niego
-To jeszcze będę ,pisał na facebooku - powiedział ,dotykając mnie w ramię i odszedł gdy zobaczył ,że już idzie nauczyciel.
Przez całą plastykę ,byłam uśmiechnięta ,poza tym lekcja była tak luźna ,że każdy się śmiał ,a nauczyciel ,nawet nas nie upominał.
Gdy wychodziłam ze szkoły ,zatrzymał mnie Ross .
******
NO I JAK WAM SIĘ PODOBA TEN ROZDZIAŁ??
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz