Gdy obudziłam się rano byłam bardzo wypoczęta i nie bolała mnie już noga.
Co prawda siniaka miałam na całe kolano i trochę kuśtykałam ,ale dawałam sobie rade.
W drodze do szkoły zorientowałam się ,że wciąż nie odpisałam Rossowi. Nie wiedziałam czy napisał do mnie bo się martwił czy może o to ,że tak wypadało.
Nie miałam pojęcia ,ale jak na razie nie chciałam mu odpisywać.
*
Moimi ostatnimi lekcjami były dwie godziny w-fu, ale nie tylko ja miałam wychowanie fizyczne ,bo Ross również.
Z racji tego ,że moja grupa miała boisko ,na którym można było grać w piłkę nożną ,zaprosiłyśmy jego klasę ,znaczy się samych chłopaków ,bo dziewczyny miały inną lekcje i zaczęliśmy grać. Grałyśmy dziewczyny ,kontra chłopaki.
Na początku nie chcieli pójść na ten układ ,bo myśleli ,że jesteśmy słabe ,co prawda dziewczyny z mojej klasy na prawdę nie były wysportowane ,a nawet połowa z nich nie chciała grać ,więc dobrałyśmy chłopaków z innej klasy i zaczęła się gra.
Jak to ja ,kiedy gram zamieniam się w istnego tarana ,który ciągle się śmieje i tak też było tym razem. Za każdym razem gdy wbiegałam ,aby zabrać komuś piłkę ,ten się wywracał ,a reszta się śmiała.
-A masz tą piłkę ,ja się ciebie boje - krzykną jeden chłopak do którego ,już miałam podbiegać ,dobrze zrobił ,zostawił piłkę i grzecznie się wycofał ,a ja uradowana zabrałam piłkę i wyminęłam przeciwników ,wywracając ich po drodze.
Gdy zobaczyłam ,że tym razem to Ross ma piłkę ,podbiegłam do niego i zaczął się ze mną kiwać ,ale nie za długo ,bo szybko mu ją wybiłam z pod nóg i wywracając go na boisko ,podleciałam do piłki. Podałam piłkę do kolegi ,a ten pięknie wbił bramkę.
Nagle zadzwonił dzwonek i musieliśmy wyjść z terenu boiska.
-Po przerwie ,chcecie dokończyć i zaprosić ponownie chłopaków czy zmiana gry? - zapytał nauczyciel
-Gramy dalej i bierzemy chłopaków! - krzyknęłam z uśmiechem na twarzy
-Skoro tak to siedźcie to i się nie rozchodźcie - nakazał
Gdy spojrzałam na Rossa zobaczyłam ,że ściąga koszulkę. Od razu odwróciłam swój wzrok ,żeby nie zobaczył jak się robię cała czerwona na policzkach. Jednak nie wytrzymałam i spojrzałam w jego stronę ,miał pięknie wyrzeźbioną klatkę piersiową , mięśnie było idealnie zarysowane i cały się świecił. Zaczęło mienić mi się w oczach ,więc usiadłam sobie i czekałam tak do końca przerwy.
Gdy powróciliśmy do gry z większymi siłami ,w tedy dopiero zaczęła się walka o piłkę. Nie mogłam się za bardzo skupić ,bo Ross wciąż nie miał koszulki i co jakiś czas według Oli ,zerkał na mnie ,ale wątpię żeby to była prawda.
Biegłam sobie ,spokojnie prowadząc piłkę ,gdy w moją stronę zaczęło biec dwóch chłopaków ,myślałam ,że ich wyminę ,jednak mi się to nie udało. Zmiażdżyli mnie i przy okazji wywrócili ,tak ,że zrobiłam 360 w powietrzu i upadłam na twardą powierzchnię.
Przez chwilę nie wiedziałam co się dzieje i nie odczuwałam bólu ,gdy usłyszałam chłopaków ,którzy biegli w moją stronę.
-Ejj! Bella ,słyszysz mnie?! - powiedział Ross - Boże chłopaki co wy macie w tych głowach ,nie wiecie ,że z dziewczynami się gra ostrożniej ,przecież ona może mieć wstrząs mózgu ,idioci , Boże no ,odezwij się! - krzyczał ,kucając obok mnie
-Bo-g-g-a to my już w to nie mieszajmy - powiedziałam lekko rozbawiona
-Kobieto weź nie strasz!
-Haha, taka słaba to ja nie jestem ,nic mi się nie stało ,trochę poboli i przestanie- mówiłam lekko speszona z racji tego ,że Ross nadal nie ubrał koszulki
-Ty to się lepiej kurde na jakieś sks'y z Ruggby ,tam to się dopiero nadasz - mówił ,pomagając mi wstać - Już lepiej?
-No tak ,na prawdę nic mi nie jest! Gramy dalej!
-Chwila! Nadal chcesz grać?!
-No tak
-Ale twoja noga ,jest cała spuchnięta i przed chwilą leżałaś dopiero na boisku
-No i? Haha nic mi nie jest ! Nie bądź baba i chodź grać
-Jesteś niemożliwa
-No wiem haha
*
Po skończonych lekcjach ,udaliśmy się do szatni ,aby zabrać swoje rzeczy i pójść do domu. Ja ledwo co szłam ,ponieważ moja noga ,dawała się we znaki i bardzo kuśtykałam ,wolałam nawet na nią nie patrzeć.
-Ej Bella poczekaj,nic Ci nie jest?
-Nie,a co ma mi być - skłamałam,bo noga bolała mnie nie miłosiernie
-No przecież widzę ,jak kuśtykasz.Ty ledwo co idziesz!
-Nic mi nie jest
-Usiądź i pokaż swoją nogę!
-No ,ale po co?
-Pokaż mi tą nogę- powtórzył - Ale już!
-Dobra,czekaj
Gdy podwinęłam nogawkę ,zobaczyłam moją nogę ,która była cała sina i napuchnięta.
-I ty to nazywasz niczym?! Bella ,twoja noga jest cała fioletowa!
-Nie dramatyzuj! Nic mi nie będzie ,poza tym nawet nie boli- skłamałam
-No na pewno- powiedział sarkastycznie - Idziemy do nauczyciela i on ci zmrozi tą nogę ,zamrażaczem i przestanie boleć.
-Ale zrozum ,że mnie to nie boli !
-Ale ty jesteś uparta!
-Nic na to nie poradzisz! - w moim głosie wyczuwalna była nutka rozbawienia
-A zakład?
Mówił to z takim przekonaniem ,nie miałam pojęcia co miał zamiar zrobić ,dopóki nie podszedł do mnie bliżej i wystawił ręce.
-O nie,nie,nie,nie! Nawet się nie waż! - krzyczałam ,gdy zorientowałam się ,że chciał wziąć zanieść mnie tam na rękach. - Jeszcze Cię połamię !
-Wolisz na barana czy w stylu panny młodej?
-Widzę ,że nie tylko tu jestem uparta!
-To jak będzie?
-A mam wybór ,żeby nie iść?
-Nie - uśmiechną się łobuzersko
Nie odpowiedziałam ,więc podszedł do mnie i wziął mnie na ręce w styku panny młodej ,co było bardzo krepujące ,bo nadal nie miał na sobie koszulki.
Próbowałam mu się wyrwać ,bo czułam się nie zręcznie na dodatek ,że jego koledzy się patrzyli i było słychać jak gwizdali ,czułam jak robię się cała czerwona ,więc zasłoniłam twarz moimi dłońmi ,co nie uszło uwadze blondyna,który gdy się na mnie spojrzał uśmiechną się od ucha do ucha.
-Tak słodko się rumienisz
-Weź ,mnie nie denerwuj,to przez to gorąco!
-No jasne- powiedział ,delikatnie odstawiając mnie na ziemię- czemu nie przyznasz ,że się trochę wstydzisz ?
-Boże ,skończ!
*
Gdy pan zamroził mi nogę ,podziękowałam i kuśtykając udałam się w kierunku mojego domu ,gdy poczułam ,że ktoś łapie mnie za nadgarstek.
-Poczekaj,może cię odprowadzę?
*********
NO MOIM DRODZY JAK SIĘ PODOBA ROZDZIAŁ?? ♥ MIAŁAM TAKĄ WENĘ ,NAPISAŁABYM WIĘCEJ ,ALE ZOSTAWIĘ COŚ NA KOLEJNY ROZDZIAŁ!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz