sobota, 28 maja 2016

Rozdział 35

Stałam sobie ,pod klasą od historii ,grzebiąc w moim pojemnym plecaku. Byłam tak zajęta szukaniem telefonu ,że nie zauważyłam Rossa ,który do mnie podszedł.

-Oj Bella - powiedział

Patrząc mi w oczy wziął ode mnie mój plecak i położył go sobie na rękach. Patrzyłam na niego ze dziwieniem ,bo nie wiedziałam na początku o co chodziło. Dopiero potem zrozumiałam ,że chciał mi pomóc. Więc zaczęłam grzebać w torbie.

-Może jednak ,ja go wezmę ,bo za nim to znajdę to trochę minie - powiedziałam

-A czego tak właściwie szukasz??

-Telefonu

Nic nie odpowiedział ,tylko dalej stał z moim plecakiem ,uważnie mi się przyglądając.

-Mam! -krzyknęłam ,wyciągając urządzenie z torby - Dzięki za pomoc - dodałam

-Nie ma za co - odpowiedział ,oddając mi moją własność i oddalając się ode mnie.

-Jezu Bella! To tak słodko wyglądało!! - krzyknęła Ola

-No weź ,ty sobie tak stoisz i grzebiesz w plecaku ,a tutaj on do ciebie podchodzi i tak bierze ten plecak z takim uśmiechem. Normalnie jak fragment wycięty z jakiejś telenoweli - dodała Weronika

-On chciał mi tylko pomóc !

-No właśnie - kontynuowała Weronika ,ruszając przy tym brwiami

-Proszę Cię


*

-Bella!! Bella!! Bella!!

-Co jest ?

-Proszę powiedz ,że masz pożyczyć jakieś baleriny

-Przykro mi ,ale nie chodzę w takich butach - odpowiedziałam

-Kurde ,a to ty w jakich jutro idziesz? -pytała Ola

-Ja? Ale gdzie?

-No cymbale! Jutro przedstawienie z okazji Konstytucji 3 maja ! Śpiewasz przecież piosenkę!

-O luju , całkiem zapomniałam. Dzięki za przypomnienie haha

-To wracając do tematu ,to w jakich butach idziesz?

-W trampkach

-Będą się do ciebie sapać

-Jakoś mnie to za bardzo nie obchodzi

-Typowa Bella

*

Prosta czarna spódniczka ,opinająca moje uda, biała koronkowa bluzeczka na ramiączkach, czarny żakiecik ,białe krótkie trampeczki i moje włosy ,spięte w ogromny kok

- To nie były moje klimaty ,nie czułam się w tym dobrze . Czułam się wręcz okropnie ,jednym słowem jak jakiś debil.

Idąc korytarzem ,czułam na sobie wzrok innych uczniów ,starałam się to zignorować ,ale wiedziałam ,że na twarzy jestem cała czerwona.

-A co to jakieś święto? Bella w spódniczce ? - śmiał się Łukasz

- Nawet się nie odzywaj! - skarciłam go -Jak coś powiedzcie ,że jesteśmy z Olą na próbie

-Spoczko

*
Przyszedł czas występu przed uczniami i dopiero wtedy zaczął się prawdziwy stres. Ręce mi się trzęsły ,a nogi były jak z waty.



Gdy przyszła moja kolej ,Ola musiała mnie najpierw wypchnąć ,bo sama bym rady nie dała.

Gdy stałam sama na środku ,serce biło mi jak szalone ,czułam na sobie wzrok wszystkich uczniów jak i nauczycieli. Czekałam ,aż puszczą melodię ,żebym mogła zacząć.

"Witaj Majowa jutrzenko ... " - zaczęłam śpiewać

Gdy skończłam wykonywać ten utwór ,ukłoniłam się ,dostałam brawa i czym prędzej wyszłam z sali.

*
Na siódmej lekcji ,miałyśmy mieć wychowanie fizyczne. Nie wiedziałyśmy czy mamy tą lekcję czy idziemy do domu ,bo naszego pana nie było w szkole.

Poszłyśmy pod pokój nauczycielski i próbowałyśmy załatwić ,wolną lekcję.

Gdy zobaczyłam Rossa ,który stał pod pokojem ,spojrzałam na niego ,a on zawołał mnie do siebie.

Podeszłam do niego ,najpierw obciągając swoją spódniczkę i stanęłam obok niego.

-Co tam? - zapytaliśmy w tym samym czasie ,po czym zaczęliśmy się śmiać.

-Z czego się uczysz? - zapytałam

-Gegra ,na poprawę idę

-Pokaż to - powiedziałam ,zabierając mu zeszyt,który od razu mi upadł - Jezu ,sorki - dodałam ,podnosząc jego notatnik - Ale bazgrzesz haha

-Nie czepiaj się

-Dobra,dobra haha

Znowu upadła mi kolejna rzecz ,jaką była torba z książkami.

-Oj Bella haha ,wszystko Ci leci - śmiał się ze mnie

-Jak tam po przedstawieniu? - zapytał

-Źle! Haha - szybko odpowiedziałam - Jak ci się podobało?

-Jedyne co mi się tam podobało to literki z tyłu ,które ja przyczepiałem.

-Wiesz ,powiem Ci ,że trochę krzywo - droczyłam się z nim

-No chyba nie

-Okularki by ci się przydały

-Ej! Ja tylko przyczepiałem ,to nauczycielki ,mną kierowały.

-Tak się tłumacz.

-MAMY ZASTĘPSTWO ! - usłyszałam głos ,dziewczyny z mojej klasy

-O niee -szlochałam

-Nie płacz - powiedział Ross

-Ej ja muszę lecieć ,powodzenia na poprawie

-Dzięki

*
-To co mamy ? - zapytałam

-Odbijamy piłką siatkową

-Haha jasne ,powiedzcie pani ,że idę grać z chłopakami w gałę - powiedziałam

-Ej ,mogę z wami grać?

-W spódniczce?! - zapytali

****
NO I JAK WAM SI PODOBA ??

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz