poniedziałek, 2 maja 2016

Rozdział 29

W szkole było dzisiaj dość spokojnie ,nie miałam żadnych sprawdzianów ,ani kartkówek. Całe szczęście.
Po sześciu lekcjach czekałam z Olą na korytarzu na nauczycielkę od angielskiego. Nikogo nie było na korytarzu prócz nas ,a że mi się nudziło zaczęłam się kręcić dookoła. Gdy zobaczyłam ,że ktoś w niebieskiej koszulce przeszedł niedaleko ,nie zwróciłam uwagi na to myślałam ,że był to Michał z mojej klasy ,który miał dzisiaj koszulkę tego koloru ,a za bardzo nie przejmowałam się tym co on sobie o mnie pomyśli,więc kręciłam się dalej. Po chwili zobaczyłam ,że ktoś wygląda zza rogu ,ale ponownie nie zwróciłam na to uwagi i kręciłam się dalej.

-Albo bierz więcej ,albo zmień dilera - usłyszałam i natychmiast się zatrzymałam.

Był Ross ,to on w tedy przeszedł obok mnie i wyglądał zza ściany. Zaczęłam się śmiać ,a Ola ze mną.

-Boże,zrobiłam z siebie kretynkę ,pomyśli sobie ,że jakiegoś downa mam

-Haha ,może nie -powiedziała ledwo co Ola ,bo tak się ze mnie śmiała.

*
Koło 17;30 wybrałam się z Olą na rolki. Pojechałyśmy nad zalew ,niestety tam również był Ross wraz z kolegami ,którzy śmiali się bardzo głośno. Nie chciałam go już dzisiaj spotkać ,bo było mi wstyd ,więc skręciłyśmy w przeciwną stronę. Gdy siedziałyśmy na ławce ,podziwiając piękny widok ,podjechali do nas Michał i Mateusz.

-Ej Mateusz ,daj mi na chwilę rower - powiedziałam

-Po co?

-Przejadę się

-Przecież jesteś na rolkach?!

-No i? Haha

-Wywalisz się - dodał Michał

-Będziecie mieli się z czego śmiać
-No fakt! Bierz haha !

Wsiadając na rower zaczepiłam rolką o błotnik i odpadł.

-Jak coś to nie ja -powiedziałam w śmiechu.

Wszyscy się na mnie patrzyli ,ale nie zwracałam na to uwagi ,bo dobrze się bawiłam. Gdy zsiadałam z roweru ,przewróciłam się na pupę i zaczęli się ze mnie śmiać ,a ja razem z nimi.

Po 20 minutach chłopaki pojechali w swoją stronę ,a my w swoją. Gdy już prawie wyjeżdżałyśmy z zalewu zobaczyłam ,że Ross wraz ze swoimi kumplami również już jedzie. Wolałam poczekać ,aż odjadą ,żeby nie pomyśleli sobie ,że ich śledzimy. Gdy byli już w bezpiecznej odległości od nas ,zaczęłyśmy jechać.

-To gdzie teraz jedziemy? - zapytałam

-Nad jeziorko?

-No spoczko

Gdy schodziłyśmy ze schodów zobaczyłam Rossa i jego kolegów ,którzy również jechali w stronę jeziorka.


-Ola rusz dupę ! Cholera jadą w naszą stronę!

-Dobra ,dobra przecież się staram

Usiadłyśmy sobie z Olą na kamieniach ,które były na górce i miałyśmy piękny widok na jeziorko. Ross z chłopakami siedli sobie trochę niżej. Czekałyśmy chyba z 40 minut ,aż sobie pójdą. Niestety nie poszli ,a my już musiałyśmy już jechać. Nie chciałam przejeżdżać obok niego,bo nogi od razu odmawiały mi posłuszeństwa. Więc zamiast zejść i przejechać obok nich , wzięłam długi patyk i zaczęła schodzić po górce na rolkach. Wyglądało to nie powiem ,bardzo komicznie i na pewno będzie się ze mnie śmiał ,ale zrozumiałam to dopiero jak już straciłam go z pola widzenia.

****

Jak się podoba?? Komentujcie ❤

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz