sobota, 28 maja 2016

Rozdział 39

- I jak odzywał się wczoraj? - dopytywała Emma,gdy szłyśmy pod klasę

- Nie - posmutniałam- A zresztą po co miałby do mnie pisać? Może rzeczywiście miał wczoraj zły dzień, a ja niepotrzebną burze robiłam, chyba na prawdę za bardzo przejmuję się błahostkami, przecież czasami sama, idąc korytarzem nie zwracam uwagi na osoby, które mijam i nikt jakoś na to uwagi nie zwraca więc nie wiem, czemu tak zareagowałam.

-Może on ci się... - przerwałam jej i szybko zaprzeczyłam, poważnym głosem - No, ale Bella ...

-Odrobiłaś polski? - szybko zmieniłam temat, bo wiedziałam, że Emma by raczej nie skończyła swoich rozmyśleń

-Nie zmieniaj tematu ! - zgromiła mnie wzrokiem

-Nie zmieniam - zaśmiałam się - Po prostu jestem ciekawa

-No tak odrobiłam, a ty?

-Nie - wyszczerzyłam się - Dasz...??

-Trzymaj - powiedziała, podając mi swój notatnik

-Życie mi ratujesz! Baba jest na mnie mocno cięta i pewnie postawiła by mi kolejną jedynkę.

-Dobra, dobra idź pisać - pośpieszała mnie

Po paru minutach skończyłam pisać. Akurat w ostatniej minucie schowałam zeszyt do plecaka.

*



-Co teraz - dopytywałam ponieważ, jakiś bezmózgi człowiek zamkną mnie i Olę w sali od fizyki.

-Chwila... Masz przy sobie telefon?

-Zaczekaj... - zaczęłam grzebać w torbie - Fuck! Dałam go Wiktorii, bo chciała sobie jakiś filmik przesłać .A ty??

-Mam, ale...  jest rozładowany

-Zajebiście... No to co robimy?

-Poczekamy, może ktoś będzie miał tutaj lekcję... chociaż chwila, czekaj. My mieliśmy jako ostatni tutaj lekcję

-Cholera... to co teraz?

-Nie mam pojęcia - powiedziała zmarnowana

-Ej... Po pacz nie jest tutaj wcale tak wysoko , możemy skoczyć - zaproponowałam

-Zwariowałaś?! Jeszcze się połamiemy

-Nie przesadzaj, to tylko pierwsze piętro ... dawaj skaczemy!

-Nie! Nie chcę, boję się

-To ja skoczę i pobiegnę po kluczyk i cię otworzę okey?

-A jak coś sobie zrobisz?

-Nic mi się nie stanie, dam radę

Gdy wyszłam na okno, zaczęłam się śmiać,bo była to dość śmieszna sytuacja.

W tym samym czasie :

Perspektywa Rossa

-Hej , widziałaś może Bellę? - zapytałem dziewczyny z , którą dość często rozmawiała Bella, więc sądziłem ,że się przyjaźnią

-Em ...na tej przerwie jeszcze nie , poszła gdzieś z przyjaciółką od razu po lekcji- tłumaczyła - wiesz co, sprawdź może za szkołą, często tam siedzą

-Dzięki - odpowiedziałem i udałem się w miejsce w , którym mogła znajdować się moja przyjaciółka.

Zdziwiłem się ,gdy nie zastałem jej tam, ale nie poddawałem się. Chciałem ją przeprosić za moje wczorajsze zachowanie.

 Udawałem jakbym jej w ogóle nie znał, dopiero potem zdałem sobie z tego sprawę, nie chce żeby pomyślała sobie ,że przyjaźnie się z nią z litości ,albo coś w tym stylu. Bardzo długo chciałem ją poznać i teraz nie chcę, żeby nasza przyjaźń się skończyła.

Przeszedłem przez całą szkołę dwa razy i dalej jej nigdzie nie zauważyłem, więc wyszedłem na dwór, aby pomyśleć gdzie jeszcze nie sprawdzałem.  Nagle usłyszałem czyjś śmiech, był mi dosyć znajomy i wiedziałem do kogo należał.

Rozejrzałem się dookoła w poszukiwaniu Belli, ale nigdzie jej nie zauważyłem. Gdy spojrzałem w górę na okno od sali fizycznej, ujrzałem brunetkę, która najwyraźniej chciała wyskoczyć przez okno z sali. Szybko się podniosłem i podbiegłem do okna ...

***

I co sądzicie?? Ross bohater ? Piszcie czy wam się podoba :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz