- I jak odzywał się wczoraj? - dopytywała Emma,gdy szłyśmy pod klasę
- Nie - posmutniałam- A zresztą po co miałby do mnie pisać? Może rzeczywiście miał wczoraj zły dzień, a ja niepotrzebną burze robiłam, chyba na prawdę za bardzo przejmuję się błahostkami, przecież czasami sama, idąc korytarzem nie zwracam uwagi na osoby, które mijam i nikt jakoś na to uwagi nie zwraca więc nie wiem, czemu tak zareagowałam.
-Może on ci się... - przerwałam jej i szybko zaprzeczyłam, poważnym głosem - No, ale Bella ...
-Odrobiłaś polski? - szybko zmieniłam temat, bo wiedziałam, że Emma by raczej nie skończyła swoich rozmyśleń
-Nie zmieniaj tematu ! - zgromiła mnie wzrokiem
-Nie zmieniam - zaśmiałam się - Po prostu jestem ciekawa
-No tak odrobiłam, a ty?
-Nie - wyszczerzyłam się - Dasz...??
-Trzymaj - powiedziała, podając mi swój notatnik
-Życie mi ratujesz! Baba jest na mnie mocno cięta i pewnie postawiła by mi kolejną jedynkę.
-Dobra, dobra idź pisać - pośpieszała mnie
Po paru minutach skończyłam pisać. Akurat w ostatniej minucie schowałam zeszyt do plecaka.
*
-Co teraz - dopytywałam ponieważ, jakiś bezmózgi człowiek zamkną mnie i Olę w sali od fizyki.
-Chwila... Masz przy sobie telefon?
-Zaczekaj... - zaczęłam grzebać w torbie - Fuck! Dałam go Wiktorii, bo chciała sobie jakiś filmik przesłać .A ty??
-Mam, ale... jest rozładowany
-Zajebiście... No to co robimy?
-Poczekamy, może ktoś będzie miał tutaj lekcję... chociaż chwila, czekaj. My mieliśmy jako ostatni tutaj lekcję
-Cholera... to co teraz?
-Nie mam pojęcia - powiedziała zmarnowana
-Ej... Po pacz nie jest tutaj wcale tak wysoko , możemy skoczyć - zaproponowałam
-Zwariowałaś?! Jeszcze się połamiemy
-Nie przesadzaj, to tylko pierwsze piętro ... dawaj skaczemy!
-Nie! Nie chcę, boję się
-To ja skoczę i pobiegnę po kluczyk i cię otworzę okey?
-A jak coś sobie zrobisz?
-Nic mi się nie stanie, dam radę
Gdy wyszłam na okno, zaczęłam się śmiać,bo była to dość śmieszna sytuacja.
W tym samym czasie :
Perspektywa Rossa
-Hej , widziałaś może Bellę? - zapytałem dziewczyny z , którą dość często rozmawiała Bella, więc sądziłem ,że się przyjaźnią
-Em ...na tej przerwie jeszcze nie , poszła gdzieś z przyjaciółką od razu po lekcji- tłumaczyła - wiesz co, sprawdź może za szkołą, często tam siedzą
-Dzięki - odpowiedziałem i udałem się w miejsce w , którym mogła znajdować się moja przyjaciółka.
Zdziwiłem się ,gdy nie zastałem jej tam, ale nie poddawałem się. Chciałem ją przeprosić za moje wczorajsze zachowanie.
Udawałem jakbym jej w ogóle nie znał, dopiero potem zdałem sobie z tego sprawę, nie chce żeby pomyślała sobie ,że przyjaźnie się z nią z litości ,albo coś w tym stylu. Bardzo długo chciałem ją poznać i teraz nie chcę, żeby nasza przyjaźń się skończyła.
Przeszedłem przez całą szkołę dwa razy i dalej jej nigdzie nie zauważyłem, więc wyszedłem na dwór, aby pomyśleć gdzie jeszcze nie sprawdzałem. Nagle usłyszałem czyjś śmiech, był mi dosyć znajomy i wiedziałem do kogo należał.
Rozejrzałem się dookoła w poszukiwaniu Belli, ale nigdzie jej nie zauważyłem. Gdy spojrzałem w górę na okno od sali fizycznej, ujrzałem brunetkę, która najwyraźniej chciała wyskoczyć przez okno z sali. Szybko się podniosłem i podbiegłem do okna ...
***
I co sądzicie?? Ross bohater ? Piszcie czy wam się podoba :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz