poniedziałek, 2 maja 2016

Rozdział 30

Kilka dni temu napisałam
do Rossa ,żeby z nim popisać , niestety do dzisiaj nie dostałam odpowiedzi mimo ,iż wyświetlił. Gdy zobaczyłam ,że zobaczył moją wiadomość i nie odpowiedział ,łzy same zaczęły ze mnie wypływać.

Nie wiedziałam czemu. To tylko przyjaciel. Przyjaciel? Może raczej kumpel? Ziomek? Czy coś w ten deseń.

Szczerze wolałabym ,żeby nie wyświetlał ,nie zrobiło by mi się tak bardzo przykro. Nie powiem postąpił trochę chamsko ,wyświetlając i nie odpisując .

Wolałam nie spotać go w szkole. Nie chciałam. Nie mogłam. Wczoraj mi się to udało i miałam niedzieję ,że dzisiaj również mi się poszczęśći.

*
Udało mi się w szkole w ogólę go nie widziałam ,jednak wiedziałam ,że jest w szkole ,oczywiście gdy tylko zobaczyły go moje przyjaciółki ,poinformowały mnie i tym.

Po szkole wybrałam się z Vanessą ,która nocowała dzisiaj u swojej babci ,nie daleko mojego bloku ,więc mogłyśmy sobie pozwolić na dłuższe wyjście.

-Wiesz Bella - zaczeła - Zdaje mi się ,że ty go kochasz

-Chyba Cię główka rozbolała z tego słońca- a to było bardzo możliwe ,ponieważ na dworze było ,aż 25° i świeciło słońce ,mimo tego ,że jest dopiero kwiecień.

-Niestety ,ale nie. Jestem odporna na promieniowanie słoneczne

-Jasne -prychenłam

-A wracając do tematu ,nie uważasz ,że mam rację?

-Nie! Wcale tak nie uważam. Nie zakochałam się w nim! Nie chce. Ja nie mogę się w nim zakochać.

-Czy ,aby na pewno?

-Tak ,wiem tylko tyle ,że nie jest mi obojętny ,a gdy go widzę robi mi się słabo ,ale nie ,nie zakochałam się ,nie mogłam -ciągnełam dalej swoją wypowiedź.

-No ja bym tego taka pewna nie była.

-Oj weź,pozatym widzisz ,że chyba już mu się znudziła przyjaźń ze mną

-Czemu ,tak uważasz?

-No napisałam do niego tydzień temu ,ale mi nie odpisał tylko wyświetlił

-Może był zajęty

-Wiesz co ci powiem ?

-Hmm?

-Gdybym miała chociaż trochę odwagi ,nie myślałabym o wszystkim co może się zdarzy jeśli coś źle powiem ,podeszłabym do niego i powiedziała; " O co ci chodzi? Najpierw piszemy ze sobą ,normalnie gadamy i w ogólę , a teraz udajesz ,że mnie nie znasz i mnie zlewasz. Jeśli masz dosyć przyjaźni/ znajomości ,bo nie wiem jak to nazwać ,to mi to powiedz. Nie wiem ,przyjaźnisz się ze mną z litości czy jak ? Bo już sama nie wiem. Powiedz mi raz SPIEPRZAJ ,a zniknę z twojego życia i zostawę ci w spokoju. " - gdy skończyłam wygłaszać moją przemowę ,zobaczyłam Vanessę ,która miała otwartą buźię, to pewnie z wrażenia ,że byłam w stanie to wymyślić.

-I tak byś tego nigdy mu nie powiedziała - w końcu się odezwała

-No wiem ,niestety

-Nie martw się ,może się to jakoś ułoży - próbowała dodać mi otuchy.

*
Dzisiaj również miałam nadzieję ,że nie spotkam Rossa. Wszystko było idealnie. Niestety. Mojej osobie zachciało się ,wody ze sklepiku.

Gdy z niego wracałam ,schodząc ze schodów ,zobaczyłam Rossa ,który stał oparty o parapet ze swoimi kolegami. Jak zwykle wyglądał idealnie ,a wszystko to dopełniał jego uśmiech ,był pogodny jak zawsze.

Ja zbiegałam w tym czasie ze schodów i gdy go ujrzałam ,natychmiastowo cofnęło mnie do tyłu ,próbowałam nie dać po sobie tego poznać ,więc zaczęłam ponownie zbiegać.

Na moje nie szczęście ,jestem taką niezdarą i potknęłam się o własną nogę i zjechałam na kolanach 4 stopnie w dół ,lądując na ziemi na przeciwko Rossa ,któremu swoją drogą zmienił się wyraz twarzy  na jakby przejętego ,ale może mi się zdawało.

Każdy zaczął  się ze mnie śmiać i wskazywać palcami,zrobiło mi się przykro. Jedyną osobą ,która się nie śmiała ,był Ross ,który gdy tylko zobaczył ,że wylądowałam na przeciwko niego ,podbiegł do mnie.

-Jezu ,Bella nic Ci się nie stało? - zapytał ,pomagając mi wstać.

Nie odpowiedziałam mu ,nie mogłam ,moje gardło nie potrafiło wydać z siebie żadnego dźwięku.

Słyszałam tylko śmiech wszystkich dookoła.

Zanim łzy całkowicie zaczęły mi wypływać z oczu ,szybko uciekłam ,tym sposobem znikając Rossowi z oczu.

Co prawda słyszałam ,jak woła ,moje imię i prosi bym się zatrzymała ,jednak tego nie zrobiłam i pobiegłam do łazienki ,a za mną Ola z Martyną.

Opowiedziałam im całe zdarzenie ,przytuliły mnie i powiedziały ,że usprawiedliwią mnie na lekcji ,mówiąc ,że strasznie źle się poczułam ,za co byłam im bardzo wdzięczna ,ponieważ nie miałbym siły usiedzieć w klasie ,nie wydając z siebie ani jednej łzy.

*
Gdy dotarłam do domu ,rzuciłam się na łóżko i pozwoliłam moim łzom swobodnie wypływać z moich oczu. Nie lubiłam płakać ,a co więcej użalać się nad sobą ,tylko w wyjątkowych sytuacjach.

Wieczorem dostałam wiadomość od Rossa  ,a brzmiała następująco ;

-Bella, co się stało ? Czemu uciekłaś dzisiaj ode mnie? Jak się czujesz? Jak noga , bardzo boli?

Nie chciałam mu odpisywać ,bo byłam za bardzo tym wszystkim zmęczona ,przyłożyłam głowę do poduszki i odpłynęłam głębokim snem.

***
Kochani ,jak wam się podoba ten rozdział? Dziękuję wam ,za wszystkie komentarze i gwiazdki ,to bardzo motywuje ❤❤

Jak myślicie ,co Bella ,odpisze Rossowi ,lub czy w ogóle mu odpiszę?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz