Nogi ugięły mi się momentalnie.
Chciałam już zawrócić ,gdyby nie Vanessa ,która popchnęła mnie do przodu tak ,że szłam równo z nim.
-Hej - powiedziałam
-O! Siemka!
-Ejj - powiedziałam nie pewnie - Em ten no ,tego może masz dzisiaj no ten czas? - wydukałam
-Mam - szybko odpowiedział - a co? - dodał
-No to może ten byśmy ... no ten -uważnie mi się przyglądał, nie przerywając mi - gdzieś może wyszli na spacer czy coś - w końcu po chwili motania udało mi się , powiedzieć to co chciałam
-Jasne! Z miłą chęcią - odpowiedział - To ja jeszcze będę pisał - dodał z uśmiechem na twarzy
-Okej -posyłając mu uśmiech, odeszłam w drugą stronę
*
Na lekcjach byłam szczęśliwa i dumna z siebie ,że mi się udało cokolwiek powiedzieć ,chociaż nie miałam pojęcia czemu jest mi tak trudno zaprosić go na spacer lub w ogóle do niego podejść i normalnie pogadać.
Zawsze gdy do niego podchodzę lub gdy go widzę moje nogi momentalnie robią się jak z waty,a przecież to był i jest tylko i wyłącznie mój przyjaciel.
Po skończonych zajęciach udałam się do szatni.
Byłam tak zamyślona ,że nie zauważyłam nawet kiedy wpadłam w jakiegoś chłopaka, szybko przeprosiłam.
Chciałam iść dalej ,ale poczułam jak łapie mnie za nadgarstek - To jak będzie z dzisiaj? - odwracając się zobaczyłam brązowookiego blondyna - O której?
-Hmm ... - zrobiłam minę jakbym się nad czymś zastanawiała - ty powiedz
-Ja nie wiem ... Ty lepiej ustal
-Mi tam obojętnie - rzuciłam - o której chcesz?
-Hmm... 17;00? - powiedział
-Oki. Do zobaczenia
Gdy wyszłam ze szkoły zorientowałam się ,że nie ustaliliśmy gdzie mamy się spotkać.
Chciałam napisać do niego smsa ,ale pomyślałam ,że to on może napisze pierwszy.
*
Bella 16;30:
-"Ejj, ale gdzie? Pod szkołą czy jak?" - wysłałam wiadomość
Nim się obejrzałam dostałam odpowiedź.
Ross 16;30 :
-Wiesz co nie wiem ,bo chyba wyjdziemy trochę później ,bo muszę lekcję jeszcze odrobić
Bella 16;31 :
-Jasne
*
Ross 17;40 :
-Bella słuchaj to wyjście dzisiaj chyba jednak nie wypali bardzo cię przepraszam, moja wina mam nadzieję ,że mi wybaczysz
Bella 17;49 :
-Spoczko ☺
Ross 17;50 :
-☺
*
-Ola ? - zapytałam gdy usłyszałam dźwięk ostatniego sygnału
-Tutaj 608...
-Sekretarka , zajebiście - pomyślałam
Nie czekając na nic ubrałam czarne trampki, zgarnęłam moją deskorolkę i wyszłam z domu.
Z racji tego ,że chciało mi się pić ,poszłam do sklepu spożywczego.
Zeszłam z deskorolki i biorąc ją pod pachę ,weszłam do sklepu.
-Bella? - odwróciłam się ,zauważając stojącego z boku Rossa
-yy hej - myślałam ,że będzie opiekował się rodzeństwem
-Jeździsz? - zapytał ,wskazując na przedmiot ,który trzymałam w ręce
Nie ,kurwa dla szpanu nosze.
-No tak
-Lynchuś +1 ! - usłyszałam krzyk jakiegoś chłopaka - wiesz ja już pójdę - powiedziałam
-Ale... - nie dałam mu dokończyć ,bez zastanowienia wybiegłam ze sklepu
*
Skoczyłam na swoją deskorolkę ,włożyłam słuchawki w uszy i puściłam swoją ulubioną Play Liste.
Czemu mi nie powiedział ,że ma inne plany? Albo po prostu ,że nie chciał ze mną wyjść? To było takie trudne?!
Z moich rozmyśleń wyrwał mnie jadący z naprzeciwka samochód. Zeszłam z pojazdu i zaczęłam spacerować.
Po dłuższej chwili doszłam nad źródełko ,na którym spędziłam dłuższą chwilkę.
Gdy zaczęło się ściemniać postanowiłam,że wrócę już do domu.
Jechałam sobie chodnikiem ,gdy z za rogu wyszedł Ross.
Niestety ,ale upadek był nieunikniony ja jechałam dość szybko ,a on wręcz wyskoczył z za rogu.
-Dzisiaj to już drugi raz - zaśmiał się
-Ale śmieszne - warknęłam ,otrzepując się z piasku
-Gdzie tak pędzisz?
-Y ten no tam ...przed siebie - normalnie jakbym zapomniała języka w gębie
Popatrzyliśmy się chwilę na siebie po czym ja odjechałam ,a on poszedł w przeciwnym kierunku.
*********
HELĄ MOIM DRODZY :D JAK WAM MIJA TEN PIĘKNY DZIONEK?? NUDZIŁO MI SIĘ WIĘC WSTAWIAM WAM TERAZ ROZDZIAŁ :) MAM NADZIEJĘ ,ŻE WAM SIĘ SPODOBA <3 PISZCIE CO SĄDZICIE :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz