sobota, 28 maja 2016

Rozdział 37

Nogi ugięły mi się momentalnie.
Chciałam już zawrócić ,gdyby nie Vanessa ,która popchnęła mnie do przodu tak ,że szłam równo z nim.

-Hej - powiedziałam

-O! Siemka!

-Ejj - powiedziałam nie pewnie - Em ten no ,tego może masz dzisiaj no ten czas? - wydukałam

-Mam - szybko odpowiedział - a co? - dodał

-No to może ten byśmy ... no ten -uważnie mi się przyglądał, nie przerywając mi - gdzieś może wyszli na spacer czy coś - w końcu po chwili motania udało mi się , powiedzieć to co chciałam

-Jasne! Z miłą chęcią - odpowiedział - To ja jeszcze będę pisał - dodał z uśmiechem na twarzy

-Okej  -posyłając mu uśmiech, odeszłam w drugą stronę

*
Na lekcjach byłam szczęśliwa i dumna z siebie ,że mi się udało cokolwiek powiedzieć ,chociaż nie miałam pojęcia czemu jest mi tak trudno zaprosić go na spacer lub w ogóle do niego podejść i normalnie pogadać.

Zawsze gdy do niego podchodzę lub gdy go widzę moje nogi momentalnie robią się jak z waty,a  przecież to był i jest tylko i wyłącznie mój przyjaciel.

Po skończonych zajęciach udałam się do szatni.

Byłam tak zamyślona ,że nie zauważyłam nawet kiedy wpadłam w jakiegoś chłopaka, szybko przeprosiłam.

Chciałam iść dalej ,ale poczułam jak łapie mnie za nadgarstek - To jak będzie z dzisiaj? - odwracając się zobaczyłam brązowookiego blondyna - O której?

-Hmm ... - zrobiłam minę jakbym się nad czymś zastanawiała - ty powiedz

-Ja nie wiem ... Ty lepiej ustal

-Mi tam obojętnie - rzuciłam - o której chcesz?

-Hmm... 17;00? - powiedział

-Oki. Do zobaczenia

Gdy wyszłam ze szkoły zorientowałam się ,że nie ustaliliśmy gdzie mamy się spotkać.

Chciałam napisać do niego smsa ,ale pomyślałam ,że to on może napisze pierwszy.

*

Bella 16;30:

-"Ejj, ale gdzie? Pod szkołą czy jak?" - wysłałam wiadomość

Nim się obejrzałam dostałam odpowiedź.

Ross 16;30 :

-Wiesz co nie wiem ,bo chyba wyjdziemy trochę później ,bo muszę lekcję jeszcze odrobić

Bella 16;31 :

-Jasne

*
Ross 17;40 :

-Bella słuchaj to wyjście dzisiaj chyba jednak nie wypali bardzo cię przepraszam, moja wina mam nadzieję ,że mi wybaczysz

Bella 17;49 :

-Spoczko ☺

Ross 17;50 :

-☺


*

-Ola ? - zapytałam gdy usłyszałam dźwięk ostatniego sygnału

-Tutaj 608...

-Sekretarka , zajebiście - pomyślałam

Nie czekając na nic ubrałam czarne trampki, zgarnęłam moją deskorolkę i wyszłam z domu.

Z racji tego ,że chciało mi się pić ,poszłam do sklepu spożywczego.
Zeszłam z deskorolki i biorąc ją pod pachę ,weszłam do sklepu.

-Bella? - odwróciłam się ,zauważając stojącego z boku Rossa

-yy hej - myślałam ,że będzie opiekował się rodzeństwem

-Jeździsz? - zapytał ,wskazując na przedmiot ,który trzymałam w ręce

Nie ,kurwa dla szpanu nosze.

-No tak

-Lynchuś +1 ! - usłyszałam krzyk jakiegoś chłopaka - wiesz ja już pójdę - powiedziałam

-Ale... - nie dałam mu dokończyć ,bez zastanowienia wybiegłam ze sklepu

*
Skoczyłam na swoją deskorolkę ,włożyłam słuchawki w uszy i puściłam swoją ulubioną Play Liste.

Czemu mi nie powiedział ,że ma inne plany? Albo po prostu ,że nie chciał ze mną wyjść? To było takie trudne?!

Z moich rozmyśleń wyrwał mnie jadący z naprzeciwka samochód. Zeszłam z pojazdu i zaczęłam spacerować.

Po dłuższej chwili doszłam nad źródełko ,na którym spędziłam dłuższą chwilkę.

Gdy zaczęło się ściemniać  postanowiłam,że wrócę już do domu.

Jechałam sobie chodnikiem ,gdy z za rogu wyszedł Ross.

Niestety ,ale upadek był nieunikniony ja jechałam dość szybko ,a on wręcz wyskoczył z za rogu.

-Dzisiaj to już drugi raz - zaśmiał się

-Ale śmieszne - warknęłam ,otrzepując się z piasku

-Gdzie tak pędzisz?

-Y ten no tam ...przed siebie - normalnie jakbym zapomniała języka w gębie

Popatrzyliśmy się chwilę na siebie po czym ja odjechałam ,a on poszedł w przeciwnym kierunku.

*********

HELĄ MOIM DRODZY :D JAK WAM MIJA TEN PIĘKNY DZIONEK?? NUDZIŁO MI SIĘ WIĘC WSTAWIAM WAM TERAZ ROZDZIAŁ :) MAM NADZIEJĘ ,ŻE WAM SIĘ SPODOBA <3 PISZCIE CO SĄDZICIE :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz