wtorek, 23 lutego 2016

Rozdział 17

Minęło już kilka dni w szkole ,a ja już zdążyłam dostać kilka ,trójek. Ci nauczyciele są bardzo upierdliwi.
Nie mogłam wczoraj zasnąć ,w wakacje ,kiedy dostałam nowy telefon na urodziny ,założyłam snapchata i kilka tygodni potem dodałam Rossa ,całkiem o tym zapomniałam ,do wczoraj.
Siedziałam sobie przed telewizorem ,gdy dostałam powiadomienie ,weszłam w nie i zobaczyłam ; użytkownik Ross_lynch dodał cię ponownieNa początku się zdziwiłam ,że dopiero teraz ,ale też się ucieszyłam.
*
Siedziałam sobie pod klasą matematyczną ,ponieważ właśnie tam miałam teraz lekcję.
Zobaczyłam ,że idzie Ross razem ze swoimi kolegami ,więc zanurzyłam głowę w książkę i czekałam ,aż przejdą. 
Nagle poczułam jak ktoś kuca obok mnie.Odwróciłam wzrok ,aby zobaczyć kto ,siadł obok mnie. Gdy zobaczyłam ,że to Ross zrobiło mi się tak gorąco. Jego piękne brązowe oczy wpatrywały się we mnie . Odłożyłam telefon ,bo gdybym tego nie zrobiła sam by mi wypadł ,ponieważ tak mi się ręce trzęsły.Wpatrywałam się na niego ,aż coś powie.
-hej,ej to ty jesteś ; bella.dawson  na snapie?
-yy t-t-a-k-k
Odpowiedziałam ,po chwili jąkania się. Uśmiechną się i poszedł.
Dziewczyny od razu do mnie podbiegły i zaczęły gadać jak to one.
-jezu Bella ,jesteś cała czerwona -powiedziała Ola
-bardzo?!
-no trochę -dodała Vanessa
-mam nadzieje ,że nie zauważył
-ja tam nie wiem -powiedziała Weronika
Przez całą matematykę ,się uśmiechałam i cieszyłam jak jakaś idiotka.
Cieszyłam się tak do końca dnia i w nocy również.
Siedziałam do późna ,bo nie mogłam zasnąć ,więc zajęłam się czymś innym.
*
Kilka dni później po lekcji w-f szlam sobie korytarzem ,gdy zadzwonił dzwonek na lekcje. Szlam wtedy obok klasy od angielskiego. Gdybym nie odskoczyła pewnie bym dostała drzwiami. 
-Nic ci nie jest? - spytał
Na początku ,nie mogłam nic powiedzieć ,gdy zobaczyłam ,że to Ross.
-Nie
-Prawie Cię zabiłem ,historia lubi się powtarzać haha
-Taak haha
Odpowiedziałam i szybko udałam się pod klasę. To dopiero 2 tydzień szkoły ,a ja zamieniłam z nim już kilka słów. Jestem z siebie dumna,ale i tak nie mam odwagi do niego napisać i go poznać.
*
-Hejka ,idziemy gdzieś po szkole? -zapytała Vanessa
-Jasne ,po ilu lekcjach kończysz?
-7 ,a ty?
-też ,a o której masz autobus?
-15;10
-oki doki ,to gdzie pójdziemy?
-hmm ,do parku?
-jasne
-to czekaj po 7 lekcjach przed szkołą ok?
-okey***Dzisiaj jest już sylwester ,ja dalej nie poznałam Rossa ,chociaż bardzo próbowałam. 
Na sylwestra przychodzi do mnie Ola ,będziemy się świetnie bawić. Mamy dużo jedzenia i szampana ,oczywiście "Picolo" haha. Przychodzi do mnie koło 18;00 ,nie zostaje na noc ,bo mama wraca do domu rano ,a rodzeństwo ,jedzie do babci. Więc będę miała wolne mieszkanie.
*
Ola przyszła tak jak mówiła o godzinie 18;00 ,zrobiłyśmy sobie pizze ,siadłyśmy i słuchałyśmy muzyki. Potem tańczyłyśmy ,wygłupiałyśmy się i śmiałyśmy się . 
Urządziłyśmy sobie karaoke ,potem seans filmowy ,a potem dalej słuchałyśmy muzyki. Odbijałyśmy sobie balonem i grałyśmy w balonową siatkówkę. Kiedy próbowałam otworzyć szampana ,wybuchł i wszystko mi zalało ,wycierałyśmy to przez 30 minut ,a i tak dalej się kleiło.
Po wyczyszczeniu podłogi ,wróciłyśmy do zabawy.
Zaczęłyśmy odliczać do północy i wyszłyśmy na balkon ,aby patrzeć na fajerwerki. Strzelały z każdej strony. Na niebie było tak kolorowo. Wybuchy były głośne ,a na dworze -16°C ,ale widoki jakie zobaczyłyśmy ,były tego warte.
Gdy nie było już słychać wybuchów ,wróciłyśmy do środka i dalej się bawiłyśmy. Trochę zgłodniałyśmy więc przygrzałam nam pizze.Postanowiłam ,że sprawdzę co ciekawego jest na facebooku ,skrzynkę miałam zawaloną życzeniami typu :Szczęśliwego nowego roku. Cieszyłam się i odpowiedziałam każdemu ,potem grałyśmy z Olą w WYGIBASA Śmiałyśmy się tak bardzo ,że żadna nie wytrzymała zbyt długo w pozycji w jakiej powinna być. Ola poszła po godzinie 3;00 ,a ja zjadłam jeszcze pizze ,wypiłam szampana i położyłam się spać.

******
Jest i rozdział! Szybko się akcja toczy ? Ciekawi jesteście czy ona go w końcu pozna ,a może nie da rady ? Komentujcie ,wtedy będzie kolejny rozdział ,a co wtedy?Będziecie wiedzieć co się zdarzy dalej!

poniedziałek, 22 lutego 2016

Rozdział 16

Wstałam koło godziny 10;20 ,więc nieźle sobie pospałam. Byłam już u siebie w domu i bardzo się z tego cieszyłam.
Gdy podniosłam się z łóżka,podeszłam do mojego kalendarza ,który wisiał na ścianie.
Zaczęłam skreślać dni ,które już minęły i zdałam sobie sprawę z tego ,że dzisiaj jest OSTATNI DZIEŃ WAKACJI.
Nie miałam pojęcia ,że to tak szybko minęło .

Stałam wpatrując się w kalendarz ,gdy z tego transu ,wybudziło mnie pukanie do drzwi.

-proszę- powiedziałam

Była to moja mama ,gdy zobaczyłam jak się do mnie uśmiecha od razu ,odwzajemniłam ten uśmiech.

-Bello,jak się ubierzesz to przyjdź na śniadanie.

-Dobrze ,mamo

Uśmiechnęła się ponownie i wyszła z progu mojego pokoju.
Ubrałam się oraz umyłam i gdy byłam gotowa ,poszłam na śniadanie.

-No hej wszystkim ! Smacznego! Co na śniadanko? ale coś pięknie pachnie ☺

-Widzę ,że ktoś tu się wyspał i się naprawdę cieszy - powiedziała mama

-Tak bardzo się cieszę,jutro w końcu zobaczę wszystkie osoby z ,którymi się nie widziałam przez całe wakacje ,albo przez znaczną ich część haha

- a Ola jutro przychodzi po ciebie?

-tak,tak już się umawiałyśmy kilka dni temu

-to posprzątaj w pokoju

-mamo ,już to zrobiłam myślisz ,że dlaczego tak długo tam siedziałam??

Roześmialiśmy się i dokończyliśmy jeść posiłek.

*
Po obiedzie ,odpoczywałam sobie ,leżąc na kanapie. Rozmyślałam ,nad jutrzejszym dniem. Byłam ciekawa czy ,nie którzy się pozmieniali ,a co najważniejsze czy zobaczę Rossa ,a może gdzieś wyjechał? Różne myśli chodziły mi po głowie ,ale jedno wiedziałam ,ten rok szkolny będzie i musi być dużo lepszy niż wcześniejszy.
Z moich rozmyśleń wyrwał mnie ,dzwonek telefonu.

-Hejka Bell - usłyszałam głos Oli

-No hej

-To co jutro u ciebie o 8;40?

-Tak,tak

-Jezu ,ale serio to tak szybko zleciało

-No masakra ,pamiętasz naszą rozmowę pierwszego dnia w szkole?

-no haha ,byłyśmy takie nieśmiałe

-haha i pacz jak się zmieniłyśmy

-oj taak haha ,to do jutra u mnie

-no oki doki ,papa

-paa :)

*

Wstałam rano ,zjadłam śniadanie i ubrałam się. Siedziałam w kuchni i dopijałam swoja herbatę ,gdy usłyszałam dzwonek do drzwi. Byłam pewna ,ze to Ola ,więc wstałam i  pobiegłam otworzyć.

-Aaaaaa

Wpadłyśmy w pisk dy siebie zobaczylysmy  ,wpuściłam ja do środka i przytuliłyśmy się.

-Rany ,ale się zmieniłaś - powiedziałam

-Ja?? Spójrz na siebie

-No co? Tylko przytyłam haha

-Nie zaczynaj haha ,dopiero rok szkolny się zaczyna

-Dobra,dobra oszczędzę cie ... dzisiaj hahaha

-O jaka łaskawa haha

Śmiałyśmy się i rozmawiałyśmy ,po 30 minutach wyszłyśmy do kościoła.



*

Po kościele ,każdy udał się w kierunku szkoły . Po drodze ,ani w kościele nie widziałam Rossa,zaczynałam się zastanawiać czy ,przypadkiem nie został w tej Anglii ,miałam nadzieje ,ze moje myśli nie okażą się prawdą . Gdy doszłyśmy do szkoły ,zobaczyłyśmy nowe osoby ,które w tym roku doszły do szkoły. Od razu nie przypadły nam do gustu ,same "tapety' jednym słowem . Każdego by tylko obgadywały i przylepiały się do każdego ,aż mi ich szkoda było.
Nadal nie widziałam nigdzie Rossa ,co prawda nie rozglądałam się za bardzo . Gdy każdy zaczął się już schodzić i ustawiać ,my również poszłyśmy. Szłam z Olą i Martyną ,gdy nagle zobaczyłam ,że ktoś idzie obok mnie ,poczułam zapach mocnych perfum ,odwróciłam wzrok ,aby zobaczyć czy moje przeczucie mnie nie zawodzi.
Nie zawidoło ,był to Ross.
Moje nogi od razu się ugieły. Szedł z kolegą , miał dłuższe włosy niż w tamtym roku i przedziałek na środku ,włosy opadały mu na jego ,wyrzeźbione policzki ,w uśmiech rozpromieniał całą jego twarz. Gdy spojrzał w moją stronę,szybko spojrzałam na Olę ,nie chciałam aby zobaczył moje rumieńce.

*
"Nie martwcie  się ,nim się obejrzycie ten rok szkolny dobiegnie końca" -powiedział dyrektor

-Haha jeszcze ,się  rok nie zaczął ,a ten już o zakończeniu haha - powiedziałam

-Noo haha

-"Rok szkolny 2016/2017 uważam za otwarty" - na te słowa ,nie było słychać okrzyku radości ,ale co się dziwić.

*
Po rozpoczęciu Ola , odprowadziła mnie pod dom ,a sama pojechała autobusem.

-No to do jutra Bella

-Nom haha papa

Wieczorem przygotowywałam się do szkoły i obiecałam sobie ,że nie będe już tak nieśmiała.

++++++
I jak wam się podoba ten rozdział?? Oceniajcie 💜💜
Pamiętajcie im więcej komentarzy tym rozdział pojawi się szybciej 💜💜

sobota, 20 lutego 2016

Rozdział 15

Minął już pierwszy miesiąc wakacji ,w domu byłam z parę razy .
Dzisiaj jest impreza z okazji dni naszego miasteczka. Jestem już w domu i bardzo cieszę się z tego .

Festyn  zaczyna się od godziny 15 ;00 .Będą tam różne atrakcje dla dzieci, stoiska z różnymi potrawami ,rzeczami, czym tylko się da .Na pewno każdy znajdzie coś dla siebie.
Od godziny 19;00 do godziny 22;00 wystąpi zespół Enej.Na pewno świetnie będziemy się bawić. Bardzo lubię ten zespół poza tym te wszystkie atrakcje i przede wszystkim jedzenie, sądzę że będzie super .

-Hej idziemy idziemy razem na tą imprezę -zadzwoniła do mnie Ola
-Jasne ,że idziemy o ,której mam po ciebie przyjść?

- Nie wiem ,może tak 16?

- OK to 16 pod twoim domem.

- oki doki

- to do zobaczenia pa pa

-No to pa

*
Tak jak się umawiałyśmy Ola była u mnie o 16;00 .
Zeszłam do niej i razem udałyśmy się w kierunku zalewu, ponieważ to tam odbywał się ten festyn .
Idąc po drodze widzieliśmy dużo znajomych osób ,którzy też szli w tym samym kierunku co my . Gdy doszłyśmy na miejsce było już tam dużo ludzi. Jakiś
zespół grał na scenie, niektórzy siedzieli pod parasolami ,inni stali w kolejkach do karuzel ,a jeszcze inni spacerowali po zalewie .Tak jak myślałam, było bardzo dużo atrakcji ,na pewno każde dziecko się z tego bardzo cieszyło na przykład, takie dziecko jak ja i Ola .aNa samym początku obeszłyśmy cały plac na którym znajdowały się przeróżne atrakcje ,aby zobaczyć gdzie co jest .
Gdy byłyśmy już rozeznane postanowiłyśmy pójść na jedną z atrakcji ,wybrałyśmy " młot" mimo tego że strasznie się bałyśmy ,w szczególności Ola ,ta to pękała ze strachu,ja za to cały czas się śmiałam.
Gdy młot ruszył wpadłyśmy w pisk ,zaczął latać dookoła ,Ola się darła,a ja się śmiałam wniebogłosy.
Trwało to 5 minut ,więc moje gardło było na maksa zdarte przez to śmianie się.
Gdy się to już skończyło zeszłyśmy na ziemie od razu, każdy do nas poleciał .Oczywiście ze znajomych i śmiali się ,że moje włosy latały jak szalone .
Rozglądałam się cały czas za Rossem ,miałam nadzieje ,że przyszedł.

-Za mną się tak rozglądasz prawda??

Odwróciłam się i zobaczyłam

-No jasne ,że tak hahaha Van ❤❤

-Wiedziałam

-no bo wiesz ty taka mądra to musiałaś wiedzieć hahaha

- co nie haha

-noo haha

-niema go wyjechał do Anglii

-co?skąd wiesz?

-Sylwia mi powiedziała

-aaa ,kurde

-haha ,ale masz mnie

-wiem haha

*
Spacerowałam z Olą i Vanessą cały czas opowiadałyśmy sobie jak mijają nam wakacje.
Co chwilę mijałyśmy kogoś ze szkoły.

-Jezu już miną miesiąc od zakończenia roku szkolnego -powiedziała Ola

-no weź masakra ,jeszcze miesiąc i szkoła - dodałam

-ten rok leci zbyt szybko -powidziała Vanessa

-następny zleci jeszcze szybciej -dodałam

-no niestety

Szłyśmy tak rozmawiając o wszystkim i o niczym ,aż przyszła pora koncertu.
Stanełyśmy nie za blisko i nie za daleko ,aby widzieć wszysystko dokładnie ,ale niezostać zmiażdżonym.
Koncert był świetny,bardzo dobrze się na nim bawiłyśmy ,tańczyłyśmy i śpiewałyśmy. Każdemu się podobało i każdy był zadowolony z koncertu ,ale też smutny ,że się skończył.

*
Do domu wróciłam około godziny 23 i siedziałam sobie na internecie do późna ,nie czułam zmęczenia ,wręcz był bardzo rozbudzona haha.

Pisałam sobię z Vanessą i jednocześnie gadałyśmy na video. Śmiałyśmy się wniebogłosy haha ,nie mogłyśmy się opanować.

Gadałyśmy do 2 nad ranem ,ale w końcu powiedziałam ,że idę spać i nie wyrabiam.

*
Wstałam po godzinie 10;00 ,byłam wypoczęta i chciało mi się śmiać.
Poszłam do kuchni ,zrobiłam sobie śniadanie i się ubrałam.
Na dworze było bardzo gorąco jak i w moim domu ,niechciało mi się nigdzie ruszać ,bo było ponad 30°C ,a nie chciałam się spalić.
Cały dzień przesiedziałam w domu z siostrą i bratem. Plątałam się po domu a,to coś sprzątnełam,a to zrobiłam coś jeść.

Drynn

-Hej Bella ,idziemy gdzieś na spacer?? -spytała Weronika

-A o której ?

-17?

-Oki doki

-To o 17 w parku ,przy pomniku

-spoko

-to papa

-no papa

*****
No i jak wam się ten rozdział podoba??Tak jak mówiłam ten jest dłuższy nisz wczorajszy Komentujcie i oceniajcie

Im więcej komentarzy tym rozdział pojawi się szybciej ☺❤❤

piątek, 19 lutego 2016

Rozdział 14

-Hejka Bell idziesz ze mną do Kościoła ,potem? - pytała Weronika

-No hej ,jasne tylko na którą?

-16;30?

-Okey

-To o 16;15 pod moim domem

-ok

-haha ,a co tam teraz robisz?

-siedzę i się mega nudzę ,a ty?

-ja to samo haha

-o której wstałaś?

-nie mam pojęcia haha , chyba jakieś 50 minut temu haha

-to se nieźle possałaś haha

-a ty?

- z 40 minut temu haha

-to widzę ,że ty też sobie pospałaś haha

-no może ,trochę haha

-dobra ja lecę ,jeść obiadośniadanie haha

-oks ,papatki do 16;15

-nom ,papa

*

Wyszłam z domu i udałam się w kierunku ,domu Weroniki. Szłam sobie przez park ,gdy zobaczyłam Rossa ,który siedział na rowerze ze swoimi kumplami.
Nogi mi się ugięły ,ale próbowałam iść dalej. Śmiał się wniebogłosy ,miałam ochotę zacząć się śmiać ,ale powstrzymałam się.
Gdy zobaczyłam ,że mnie zauważył ,przyśpieszyłam kroku,a na mojej twarzy pojawił się uśmiech od ucha do ucha. Szłam przez park szczerząc się jak głupi do sera.
Gdy doszłam do domu Werki ,ona juz stała przy drzwiach.

-jezu ,jak się ciesze

-co się stało? Widziałaś go?hah

Znała mnie juz na tyle dobrze ,że wiedziała ,że wystarczy iż go zobaczę i już się szczerze.

-tak ,nawet nie wiesz jak sie cieszę,dzisiaj jadę do babci i nie będę już go widywała w wakacje ,no chyba ,że na imprezie ,która jest co roku organizowana

-no oby haha

-mam nadzieję

-dobra chodźmy ,bo się spóźnimy

-oks haha

-ej idziemy gdzieś potem?

-jasne

*
Po mszy ,poszłyśmy w stronę parku.

-To gdzie idziemy? - spytałam

-hmm ,tam gdzie nas nogi poniosą
-haha ,przed siebie?

-o właśnie

-oks haha

Gdy byłyśmy w parku ,ponownie zobaczyłam Rossa ,cały czas siedział na rowerze .
Przeszłyśmy obok nich śmiejąc się z żartu ,który powiedziała przed chwilą Weronika.

*
Po powrocie do domu ,zaczęłam się pakować . Po godzinie mama odwiozła nas do babci i wróciła do domu.

Było już późno więc położyłam się spać.

*
Na następny dzień tak jak się umówiłyśmy ja i moja siostra cioteczna Marlena ,poszłyśmy rano biegać. Przebiegłyśmy chyba z 3 kilometry.
Wróciłyśmy i zaczęłyśmy odpoczywać.

*
Było bardzo gorąco więc postanowiliśmy ,pójść na staw się pokąpać.
Pływaliśmy bardzo długo ,gdy nagle każdy zaczął do nas krzyczeć.Nie wiedzieliśmy o co chodzi. Podpłynęliśmy bliżej brzegu ,gdy dziadek krzykną

-WYCHODŹCIE ŻMIJA!!

Na te słowa zaczęliśmy uciekać z wody ,złapałam mojego braciszka i wyrzuciłam go na kładke ,moja siostra też już wyszła ,a ja z Marleną wyszłyśmy ostatnie ,ale się udało. Dopiero teraz jak wychodziliśmy zobaczyliśmy głowę wystającą z wody ,która płynie w naszym kierunku. Zaczęliśmy biec na bosaka ,po łące. Gdy dotarliśmy na podwórko Marleny odetchnęliśmy z ulgą.
*
Wieczorem zadzwoniła do nas mama ,opowiedzieliśmy jej całą sytuację z południa.

-"Dobrze ,że oni tam siedzieli i krzyczeli ,nie wiem co by się stało ,gdyby tam ich nie było" -pomyślałam

Usnęłam ,po całym dniu pełnym wrażeń.

*****************
Przepraszam was ,ze taki krotki :< ,następny będzie znacznie dłuższy ,ale skoro jest to piszcie mi co o nim sądzicie ,bardzo mi zalezy na waszych opiniach :)

Pamiętajcie więcej komentarzy - rozdział pojawi się szybciej <3






poniedziałek, 15 lutego 2016

Rozdział 13

Było po godzinie 23;00 jak co dzień siedziałam sobie na balkonie ,obserwując oświetlone miasto i ludzi ,którzy po nim chodzili.Pod moim domem było dużo sklepów ,oraz wieli ruch bo była to główna ulica.
Pod moim balkonem przechodziło bardzo dużo ,znajomych mi osób  ,nie wiem czy mnie widzieli czy nie haha. 
Było ciepło ,wiec siedziałam sobie na nim dość długo. Miasto w nocy wyglądało prześlicznie. 
Wpatrywałam się w świecący znak ,gdy zobaczyłam chłopaka jadącego na rowerze.Moje serce zaczęło szybciej bić ,a na twarzy pojawił się spory uśmiech.  
Był to Ross ,od razu go poznałam. Nie zdziwiłam się ,ze  o tak późnej godzinie wraca do domu. W końcu to był Ross. Wpatrywałam się w niego ,dopóki nie straciłam go z oczu. Bo był już daleko ,dość szybko jechał na tym rowerze.
*
Nim się obejrzałam było już po 24;00 ,wiec postanowiłam wejść do środka i położyć się spać ,aby mieć sile na następny dzień .
*
Wstałam dość wcześnie rano mimo ,ze siedziałam do pozna ,nie chciało mi się spać , byłam wypoczęta i szczęśliwa.
Posprzątałam w domu i zrobiłam obiad. Nie wiedziałam co mam robić ,strasznie mi się nudziło mimo ,ze był to dopiero 4 dzień wakacji. Za niedługo miałam jechać do babci na wieś , jak co roku ,nie byłam jednak z tego zadowolona ,nie było tam zasięgu ,internetu ,poza tym zawsze gdy jeździłam do babci ,wracałam od niej 5 kg grubsza. Potem musiałam biegać i nie jeść słodyczy.Mimo tego kochałam swoja babcie i dziadka. Większa część mojej rodziny tam mieszkała. 

DRYNN!!

-Hej,Bella nudzi Ci się?- była to Julka ,która mieszkała 3 domu ode mnie i była z mojego wieku 

-No ,nawet bardzo haha - odpowiedziałam

-To co ,idziemy nad zalew?

-Poczekaj muszę się mamy zapytać

-okk xd

____
- Hej mamo,mogę iść z Julka nad zalew?

-Zrobiłaś obiad?

-Tak i posprzątałam

-Dobra to idź ,tylko wróć nie za późno

-Dzięki to papa

-no pa

____

-Jesteś?

-No jestem i co możesz?

-Moge

 -To za 5 minut pod moim domem?

-Oks 

Rozłączyłam się i poszłam po Julkę


-No hejka 

-Hejka ,idziemy?

-Idziemy haha 

-Boze ,ale nudne są na razie te wakacje

-No masakra ,nie ma co robić 

-No haha

Zaczęłyśmy się śmiać nie wiedziałyśmy nawet z czego ,każdy się na nas patrzył jak na idiotki jakieś haha ,ale my na to nie zwracałyśmy zbyt wielkiej uwagi .Dobrze się bawiłyśmy i to było najważniejsze.

Do domu wróciłam kolo 18;30 .
Posiedziałam trochę w kuchni , potem poszłam się wykąpać ,a następnie siedziałam na balkonie ,patrząc na każdego kto pod nim przechodził.
Poszłam po pranie ,które się właśnie wyprało i miałam wywiesić je na balkonie. Gdy kończyłam wieszać pranie ,zobaczyłam ,że ze sklepu który był pod moim domem wyszedł Ross ,razem ze swoimi trzema kolegami oraz z trzema koleżankami .
Jedna z nich to jego była dziewczyna.
Schowałam się do domu aby mnie nie zobaczyli myślałam ,że zaraz sobie pójdą ,niestety na moje nieszczęście stali tam bardzo długo.
Gdy nagle Ross wraz z Justyną (jego byłą dziewczyną) odeszli na bok zaczęli rozmawiać i wymachiwać rekami . Nie widziałam zbyt dużo bo siedziałam w domu ,a nie na balkonie i widziałam tylko trochę. Wiec nie wiedziałam co się dzieje.
Pierwsze co pomyślałam to to ,ze do siebie wrócili. Na sama myśl o tym robiło mi się smutno i żałowałam ,ze do niego nie podeszłam w szkole. W duchu miałam nadzieje ,ze się tylko przyjaźnią ,a nie ,ze wrócili do siebie.
Po jakiejś godzinie ,rozeszli się ,a ja mogłam w końcu wywiesić pranie.



sobota, 13 lutego 2016

Rozdział 12

To już dzisiaj! To ten dzień kiedy dla niektórych ,przychodzi dzień pożegnań ,a dla innych jeszcze nie.
Koniec roku szkolnego, ledwo się zaczął,a już się kończy.Nie dawno było rozpoczęcie roku szkolnego ,a dzisiaj? Juz koniec tego roku.

Nie cieszyłam się na myśl ,że to koniec roku ,oznaczało to ,że jestem coraz starsza ,a ponadto przez ten cały rok szkolny nie poznałam Rossa Lyncha ,chociaż tak bardzo próbowałam.

Niestety ,ale byłam zbyt nieśmiała i nie odważyłam się zagadać do niego w szkole .
*
"Bell , Ola już przyszła" - powiedziała mama

-Dobrze,już idę - odpowiedziałam

*
-Hej  Bella ❤

-Hej❤

Przytuliłyśmy się i wpuściłam ją do środka.

-To my idziemy do pokoju

-dobrze , chcecie się czegoś napić?

- ja nie dziękuje - odpowiedziała Ola

- ja tez nie :)

*

-Jeju Bell ,nie mogę uwierzyć w to ,że to już koniec roku szkolnego. Nie dawno dopiero przyszłyśmy do gimnazjum ,a teraz już koniec roku szkolnego .

-Wiem Ola niestety ,to straszne ,na dodatek nie poznałam Rossa ,mimo tego ,ze cały rok szkolny ,starałam się go poznać ,ale nic

-Nie martw się ,po wakacjach będziesz miała szanse

-Jeśli nie stchórzę

-Już ja tego dopilnuję!

Zaczęłyśmy się śmiać i powoli zbierać do kościoła.

-To my już idziemy

-No to pa

-Do widzenia.

-Do widzenia , do widzenia

*
Przed kościołem stało dużo osób ,więc poczekałyśmy chwilę ,ale gdy wszyscy zaczęli wchodzić i my weszłyśmy.
Nie było dużo miejsca ,więc stanęłyśmy ,obok drzwi i tak do końca mszy .

*
Po mszy ,wszyscy szli w kierunku szkoły . Gdy już do niej doszłyśmy ,zobaczyłyśmy ,ze stoją już  przed nią nauczyciele i różni uczniowie.

Zobaczyłyśmy dziewczyny z naszej klasy i podeszłyśmy do nich.

-Hej

-Hej

-Wy też nie możecie uwierzyć ,że już miną rok ,od kąd jesteśmy w tej szkole ? - spytała Weronika

-No weź masakra ,to tak szybko minęło.

Gadałyśmy tak ,gdy zobaczyłam Rossa ,który własnie doszedł do szkoły ,był przystojny jak zawsze i pełen energii . Ubrany był w koszule i czarne przecierane rurki oraz miał na sobie czarne adidasy.Wszystko dopełniał jego piękny uśmiech.

Patrzyłam się chwilę na niego ,gdy nasze oczy się spotkały ,uśmiechną się do mnie ,a ja mimo iż pewnie byłam cała czerwona ,odwzajemniłam uśmiech ,lecz po chwili się odwróciłam.

*
Na zakończeniu roku szkolnego było bardzo gorąco nikt nie mógł ustać. Dyrektor rozdawał nagrody. Gdy wyczytał moje imię i nazwisko ,zrobiło mi się gorąco ,nie lubiłam wychodzić na środek ,jeszcze jak się na ciebie ludzie patrzyli. Ledwo co tam doszłam i wróciłam.


"Rok 2015/16 uważam za zamknięty!" -na te słowa ,każdy zaczął bić brawa i się żegnać.

*
Po zakończeniu roku szkolnego ,wybrałyśmy się z Olą ,na spacerek i shake'y ,bo było tak gorąco. Potem poszłyśmy nad rzeczkę , świetnie się bawiłyśmy ,ale do czasu ,gdy zobaczyłam Rossa z jego przyjaciółką ,która była kiedyś jego dziewczyną.

-Pewnie do siebie wrócili  -powiedziałam

-no coś ty Bell ,weź po prostu poszli się przejść jako kumple

-oj nie wiem

-dobra ,chodźmy gdzieś indziej.

-dobra ,cieszmy się początkiem wakacji!

-no i tak ma być!

-haha ,dobra lecimy nad zalew

-okey!

*
Nad zalewem świetnie się bawiłyśmy.
To był ostatni dzień ,w który się widziałyśmy ,bo przez wakacje Ola jechała do babci i nie mogła  mnie odwiedzać ,więc ten dzień się świetnie bawiłyśmy.

*
Niestety przyszedł czas ,kiedy Ola musiała jechać do domu.

Żegnałyśmy się chyba z 10 minut haha.

-Będę tęskniła ,za twoją głupotą i twoim śmiechem Bell❤

-Haha ,ja za tobą też i za twoim siedzeniem w kiblu haha

Gdy się już pożegnałyśmy ,poszłam do domu ,a Ola pojechała razem z mamą do domu .

*
Gdy wróciłam do domu przebrałam się ,zjadłam i zaczęłam odpoczywać.

*

Wieczorem ,gdy zrobiło się mniej gorąco ,poszłam sobie za dom pojeździć na deskorolce.

Duzo znajomych mi osób przechodziło lub przejeżdżało przez moja ulice ,z każdym sobie trochę porozmawiałam ,a potem wróciłam do domu.

*******
No i co minął już rok szkolny ,teraz czas na wakacje. Jesteście ciekawi jak miną Belli wakacje ,czy pozna Rossa czy go nie pozna? Może się coś zmieni?
Zobaczymy haha Co myślicie? ❤❤❤
Mam teraz ferie więc rozdziały będą się pojawiać co dzień ❤

piątek, 12 lutego 2016

Rozdział 11

Wstałam wcześnie rano ,bardzo ,ale to bardzo szczęśliwa. Na samym początku sprawdziłam swojego facebooka ,aby zobaczyć czy ,aby naprawdę z nim pisałam czy to był tylko cudowny sen .

*
Wchodzę w swoje wiadomości ,a tam? Nic ! Nie było żadnej rozmowy z Rossem ,to wzzystko było wytworem mojej wyobraźni gdy spałam. Gapiłam się w telefon jak głupia z nadzieją ,że jednak nie dowidziałam,ale nic ,było jak było. Mój humor odrazu się zmienił ,byłam smutna ,a zarazem zła ,jak coś tak wspaniałego ,mogło by wytworem mojej wyobraźni i nadodatek tak dobrze to pamiętałam? Leżłam jeszcze chwilę na łóżku rozpaczając ,gdy nagle...

*
Przesunełam palcem w górę i co się okazało ,że to jednak nie był wytwór mojej wyobraźni lecz prawda. Konwersacja ,którą wczoraj prowadziłam z Rossem ,była na samej górze ,przez przypadek dotknełam palcem ekranu i zjechało mi trochę w dół jak dobrze ,że pociągnełam pacem w górę. Na mojej twarzy odrazu pojawił się uśmiech i humor mi wrócił. A jednak to nie był sen ,lecz prawda.

"O jezu , co ja teraz zrobię w szkole , przecież ja się zrobię czerwona jak burak! O nie ! " -myślałam

Z moich myśli wyrwało mnie pukanie mojej mamy do drzwi.

-"Bello ,wstawaj czas do szkoły"

-"Dobrze już wstaję"

*
Idąc do szkoły ,myślałam o tym czy go wogule dzisiaj w niej zobacze ,czy powiemy sobie "hej" ,a może nawet,że pogadmy.

*
Mijała już druga przerwa a ja dalej nie widziałam Rossa ,pomyślałam ,że pewnie go w szkole nie ma ,więc byłam spokojniejsza.
Gdy nagle zobaczyłam go idącego w moim kierunku razem ze swoim kolegą. Jak zawsze szedł i się śmiał . Nie myśląc co robie skręciłam w bok i zeszłam na dół po schodach. Po chwili wróciłam na górę ,ponieważ to tam miałam teraz lekcję. Szłam z koleżankami śmiejąc się w niebogłosy. Gdy zobaczyłam ,że Ross siedział na ławce razem ze swoimi kolegami ,oczywiście miał lekcję obok mnie. W innym wypadku bym się ucieszyła ,ale tym razem nie chciałam zrobić się czerwona jak burak. Spojrzał na mnie ,a ja na niego ,moje nogi w jednej sekundzie się ugieły i zrobiło mi się bardzo gorąco. Od razu odwróciłam wzrok i zaczełam się śmiać ,aby nie zobaczył ,że jestem czerwona z tego ,iż się na niego spojrzałam ,ale dlatego ,że cały czas się śmiałam.
*
Byłam zła na siebie ,na lekcji cały czas się waliłam w głowę.

"Ciekawe czy gdybym się na niego popatrzyła powiedział by mi hej " , "Boże ,ale ja jestem głupia"

Cały czas sobie tak myślałam ,na moje szczęście mieliśmy zastempstwo z panią od świetlicy ,więc każdy robił co chciał. W moim wypadku siedziałam i rozmyślałam.

*
Kolejną lekcją był język angielski ,lubiłam ten przedmiot i nauczycielke ,więc ta lekcja mi szybko mijała.

"Bella ,idź po dziennik do pokoju nauczycielkiego ,proszę" - powiedziałq pani

Kiwnełam głową ,po czym udałam się do pokoju po dziennik.

Wracając z dziennikiem szłam korytarzem i zobaczyłam ,że chłopaki razem z Rossem ,mają w-f ,grali w ping-ponga przed moją salą do angielskiego.

Wziełam głęboki oddech i szłam w kierunku sali.

"Lynchuś ,patrz !" -usłyszałam

Kolega Rossa ,wskazał wzrokiem mnie i od razu ,każdy się na mnie spojrzał ,a mi się zrobiło gorąco .

"Ale z ciebie debil "- odwarkną

Weszłam do sali od angielskiego i czekałam do dzwonka.

*
Sidziałam sobie przed telewizorem z nadzieją ,że może napisze. Chciałam napisać do niego ,ale bałam się ,że pomyśli sobie ,że jestem nachalna ,więc postanowiłam nie pisać ,tylko poczekać ,aż on napisze.

*
Przez to czekanie ,prawie zasypiałam ,nie wiedząc kiedy wysłałam mu 2 wielkie buźki śmiejące się. Jak to zobaczyłam ,zrobiło mi się gorąco i napisałam

"Jeju sorki ,nie tutaj"

-"spoko " -odpisał

Niestety tym razem rozmowa się nie rozwineła. Było mi smutno z tego powodu ,no ale trudno ,ja się wstydziłam ,a on ?Pewnie nie chciało mu się pisać z nieogarniętym dzieckiem...

****
I jak co sądzicie o 11 rozdziale?? Piszcie,piszcie ❤❤❤❤ Dziękuję wszystkim ,którzy czytają tego bloga ❤❤

niedziela, 7 lutego 2016

Rozdział 10

Godzina 18;20 siedziałam sobie spokojnie na fotelu,oglądając bajki. Cały dzień nie wchodziłam na facebooka ,bo bałam się tego co Ross mi odpisze i czy wogule odpisze, ale w końcu postanowiłam wejść. Gdy włączałam internet w komórce robiło mi się gorąco. Patrze ,a tam 3 nowe wiadomości i kilkanaście powadomien.
Chwile poczekałam i włączyłam skrzynkę odbiorczą.

-"Hej,jasne nie ma sprawy ;) " ~ 1 wiadomość
-"Juz ,zrobione :) " -2 wiadomość
Uśmiechnęłam się sama do siebie jak głupia. Po chwili odpisałam :
-"Dzięki :) "
Odpowiedz dostałam po chwili.
-" :) "
Na to ja mu odpowiedziałam ;
-" :3 "
,a on mi :
-" haha ,teraz będzie buźka za buźką :D "
-" nom, haha :3 "
- " co tam? " - zapytał
Cieszyłam się ,ze napisał "co tam ? " bo mogliśmy dłużej popisać .
-"a nudzę się ,a tam ? :) "
-"a własnie co z siłowni wróciłem :D "
-" spk :D "
-"opowiadaj coś bo mi sie nudzi haha :) "
- "Co opowiadać ? haha :D "
- " a ło wszystko :D , z mila chęcią posłucham :D ,chyba ze masz cos do roboty to nie bede zawracać głowy"
- " nie nic ciekawego nie robię :3 , ty opowiadaj :D "
- "pierwszy zaczolem wiec dawaj :D "
-" ale nie wiem co "
-" Dobra to strzelmy focha najlepiej :D "
-"To ty zacznij coś opowiadać "
- " ech haha :D zw "
-" okey "
*
- " jestem"
-" spoczko"
-"No to co wymyśliłaś coś ?"
-" Nie za bardzo ,a ty ?"
- "No może by się coś znalazło ale na jaki temat "
-" no ja tam nie wiem haha :D "
-"Kobieto !
Wymyśl coś bo zwariuje !
Wymyśl bo jak ja coś zacznę gadać to Ty pewnie nie będziesz wiedziała co powiedzieć ;c
Znajdź jakiś temat na który moglibyśmy pogadać
Np.: jak ci idzie w szkole :c
Ale to przykład
I lepiej mi tego pytania nie zadawaj ;D "

-" No to jak Ci idzie w szkole? :'D "
- " -_- "
- " haha :D "
-" Czerwony pasek
Nie chwaląc się ,ale na dupie :D "
- " hahaha "
- " Nwm jak mam się zachowywać pisząc z tb"
- " Co? Czemu? " -zdziwiłam się
- "Bo może słyszałaś na korytarzu tak trochę przeklinam :/ I nwm może nie lubisz jak ktoś wyklina i wogule"
-"Jestem do tego przyzwyczajona dzięki moim koleżankom xD"
- "Heheh
To jeśli tak to spoko
No a jak tobie idzie
Odnajdujesz się trochę w szkole? "
-"No to na początku każdego kto jest ode mnie starszy się bałam"
-"Hehehe serio ?"
-" Tak wiem to bardzo głupie ale jakoś tak mam wolałam każdemu schodzić z drogi haha"
-"Eee tam kogo się tam bać"
-"Hahahahahahaha "
-"Łaskocze cie ktoś ze się tak cieszysz "
-" hahaha :D ja się prawie zawsze śmieje ,bardzo bardzo często, czasami nie ,ale tak to się śmieję :D "
-"To cieszę się Lubie osoby z poczuciem humoru ^^ Zawsze się z nimi dogadam"
-"mam podobnie :D "
-"Przez to ,ze sam jak się zacznę śmiać to reszta nie ma jak się oprzeć i tez się śmieją Mam specyficzny śmiech "
-'Hahaha :D "
-"Uwierz mi dziewczyno jak usłyszysz mój śmiech to inni dookoła powiedzą "to on" heheh"
-" hahaha"
-"Słynę z tego ze zawsze jestem uśmiechnięty i z mocnych ripost haha "
-"haha :D "
-"haha :D "
-" a w której jesteś klasie ?"
- " d ,a ty ?"
-" b"
- 'achmm haha "
Pisaliśmy jeszcze trochę ,nie czułam kiedy ten czas tak szybko mina. Tematów do rozmów nam nie brakowało.
*
-"Dobra mordeczko ,będę już leciał spać "
Uśmiechnęłam się i mu odpisałam "
-"oki ,papatki :D "
-"Milo się z tobą pisało :D "
-"Z tobą tez :D "
Nim się obejrzałam ,usnęłam .
*
No i mamy 10 rozdział :D Jak wam się podoba?? Piszcie :D
Im więcej komentarzy tym rozdział pojawi się szybciej :D