poniedziałek, 30 maja 2016

Rozdział 40

Perspektywa Rossa:

 Rozejrzałem się dookoła w poszukiwaniu Belli, ale nigdzie jej nie zauważyłem. Gdy spojrzałem w górę na okno od sali fizycznej, ujrzałem brunetkę, która najwyraźniej chciała wyskoczyć przez okno z sali. Szybko się podniosłem i podbiegłem do okna.

-Co ty kobieto wyprawiasz?!   - wykrzyknąłem

-A wiesz, stoję sobie w oknie i się śmieję - powiedziała z tą swoją ironią w głosie

-A tak na poważnie? - dopytywałem

-Ktoś zamkną nas w tej sali i nie mamy jak z niej wyjść...

Nie czekałem, aż dokończy i szybko ruszyłem w stronę kantorka woźnych z, którego zabrałem klucz do sali w, której siedzą dziewczyny.

Perspektywa Belli:

-No fajnie, poszedł sobie - prychnęłam

-Może poszedł, po... - przerwała, gdy zobaczyła otwierające się drzwi

-Złaź mi stamtąd! Ale już! - usłyszałam - Kobieto chcesz, żebym na zawał zszedł?

Podbiegł do mnie i czym prędzej ściągną mnie z parapetu.

-Wiesz, że sama potrafię zejść? - burknęłam

-Trochę w to wątpię - zaśmiał się i postawił na ziemi - dlatego wolałem ci pomóc

-Grr... Ale i tak dzięki za uwolnienie, no znaczy tak jakby - zaśmiałam się

-Nie ma za co - puścił mi oczko

-Ale wiesz mogłam skoczyć...

-Nawet mnie nie denerwuj - wypalił - Mogłaś sobie coś zrobić

-Tssaa - zlekceważyłam go - Proszę cię to przecież tylko pierwsze piętro

-Eh, kobieto co z tego, że pierwsze? Znając twoje szczęście to... wole sobie nawet nie wyobrażać jak mogło by się to skończyć - zaczął się śmiać. Nie dziwiłam się dlaczego tak myślał. Rzeczywiście z moim szczęściem na pewno by mi się coś stało.

-No to ten ...my już będziemy iść, jeszcze raz dzięki - powiedziałam

-Zaczekaj, pójdę z wami- na zgodę , skinęłam głową i zaczęliśmy iść w kierunku kantorka, aby oddać kluczyk

-To ja sobie pójdę w tamtą stronę, bo muszę się coś zapytać takiej jednej - wtrąciła Ola . Wiedziałam ,że kłamała było to widać po jej wymachiwaniu rękami. Zawsze gdy kłamała lub się stresowała, machała rękami we wszystkie możliwe strony.

 Myślałam, że coś jej zrobię zostawiła mnie samą z blondynem mimo, że wiedziała jak reaguję, gdy jestem sama z nim. Moje nogi robią się jak z waty i cała się trzęsę.

-Bella ,po słuchaj - wziął głęboki wdech - chciałem Cię, przeprosić za wczoraj...

-Emmm ,wiesz trochę nie rozumiem... Za co? - nie byłam pewna czy miał na myśli to, o czym ja właśnie pomyślałam

-No wiesz, że wczoraj się tak zignorowałem, przez cały dzień się nie widzieliśmy, a ... a ja pod koniec udawałem, jakbym cię nie znał... - zrobił pauzę - przepraszam

-Jezu Ross, nic się nie stało - szturchnęłam go w ramię - każdemu się zdarza! Miałeś gorszy dzień rozumiem - powiedziałam z uśmiechem.

-Poważnie?- wytrzeszczył oczy

-Poważnie,poważnie  - zapewniłam go - A teraz wybacz, ale muszę spisać prace domową, bo zostało tylko - zerknęłam na telefon - 3 minuty

-To leć, bo nie zdążysz

-To do zobaczenia

-Tak- uśmiechną się - Do zobaczenia...

***

Ross mrr :D ♥♥ Podoba się ?

3 Kom - nowy rozdział

12 gwiazdek - nowy rozdział :)

Dziękuję wam za to, że czytacie to opowiadanie :)

sobota, 28 maja 2016

Rozdział 39

- I jak odzywał się wczoraj? - dopytywała Emma,gdy szłyśmy pod klasę

- Nie - posmutniałam- A zresztą po co miałby do mnie pisać? Może rzeczywiście miał wczoraj zły dzień, a ja niepotrzebną burze robiłam, chyba na prawdę za bardzo przejmuję się błahostkami, przecież czasami sama, idąc korytarzem nie zwracam uwagi na osoby, które mijam i nikt jakoś na to uwagi nie zwraca więc nie wiem, czemu tak zareagowałam.

-Może on ci się... - przerwałam jej i szybko zaprzeczyłam, poważnym głosem - No, ale Bella ...

-Odrobiłaś polski? - szybko zmieniłam temat, bo wiedziałam, że Emma by raczej nie skończyła swoich rozmyśleń

-Nie zmieniaj tematu ! - zgromiła mnie wzrokiem

-Nie zmieniam - zaśmiałam się - Po prostu jestem ciekawa

-No tak odrobiłam, a ty?

-Nie - wyszczerzyłam się - Dasz...??

-Trzymaj - powiedziała, podając mi swój notatnik

-Życie mi ratujesz! Baba jest na mnie mocno cięta i pewnie postawiła by mi kolejną jedynkę.

-Dobra, dobra idź pisać - pośpieszała mnie

Po paru minutach skończyłam pisać. Akurat w ostatniej minucie schowałam zeszyt do plecaka.

*



-Co teraz - dopytywałam ponieważ, jakiś bezmózgi człowiek zamkną mnie i Olę w sali od fizyki.

-Chwila... Masz przy sobie telefon?

-Zaczekaj... - zaczęłam grzebać w torbie - Fuck! Dałam go Wiktorii, bo chciała sobie jakiś filmik przesłać .A ty??

-Mam, ale...  jest rozładowany

-Zajebiście... No to co robimy?

-Poczekamy, może ktoś będzie miał tutaj lekcję... chociaż chwila, czekaj. My mieliśmy jako ostatni tutaj lekcję

-Cholera... to co teraz?

-Nie mam pojęcia - powiedziała zmarnowana

-Ej... Po pacz nie jest tutaj wcale tak wysoko , możemy skoczyć - zaproponowałam

-Zwariowałaś?! Jeszcze się połamiemy

-Nie przesadzaj, to tylko pierwsze piętro ... dawaj skaczemy!

-Nie! Nie chcę, boję się

-To ja skoczę i pobiegnę po kluczyk i cię otworzę okey?

-A jak coś sobie zrobisz?

-Nic mi się nie stanie, dam radę

Gdy wyszłam na okno, zaczęłam się śmiać,bo była to dość śmieszna sytuacja.

W tym samym czasie :

Perspektywa Rossa

-Hej , widziałaś może Bellę? - zapytałem dziewczyny z , którą dość często rozmawiała Bella, więc sądziłem ,że się przyjaźnią

-Em ...na tej przerwie jeszcze nie , poszła gdzieś z przyjaciółką od razu po lekcji- tłumaczyła - wiesz co, sprawdź może za szkołą, często tam siedzą

-Dzięki - odpowiedziałem i udałem się w miejsce w , którym mogła znajdować się moja przyjaciółka.

Zdziwiłem się ,gdy nie zastałem jej tam, ale nie poddawałem się. Chciałem ją przeprosić za moje wczorajsze zachowanie.

 Udawałem jakbym jej w ogóle nie znał, dopiero potem zdałem sobie z tego sprawę, nie chce żeby pomyślała sobie ,że przyjaźnie się z nią z litości ,albo coś w tym stylu. Bardzo długo chciałem ją poznać i teraz nie chcę, żeby nasza przyjaźń się skończyła.

Przeszedłem przez całą szkołę dwa razy i dalej jej nigdzie nie zauważyłem, więc wyszedłem na dwór, aby pomyśleć gdzie jeszcze nie sprawdzałem.  Nagle usłyszałem czyjś śmiech, był mi dosyć znajomy i wiedziałem do kogo należał.

Rozejrzałem się dookoła w poszukiwaniu Belli, ale nigdzie jej nie zauważyłem. Gdy spojrzałem w górę na okno od sali fizycznej, ujrzałem brunetkę, która najwyraźniej chciała wyskoczyć przez okno z sali. Szybko się podniosłem i podbiegłem do okna ...

***

I co sądzicie?? Ross bohater ? Piszcie czy wam się podoba :)

Rozdział 38

Na ostatniej lekcji miałam wychowanie fizyczne, szczerze nie miałam ochoty na 45- minutowe bieganie w okół szkoły, było 28 stopni i zero chmur ,pogoda idealna ,ale nie na bieganie.

-No to co dziewczynki? Biegamy! - rozległ się głos nauczyciela

-Niee!- krzyknęłyśmy chórem - Proszę pana , wie pan ile jest stopni? - dodałam

-Tak wiem, idealna pogoda na bieganie

-No proszę pana... pograjmy w siatkówkę

-Taak ... Prosimy! - zgodziły się ze mną

-A wszystkie będziecie ćwiczyć? - jego wzrok spoczął na najmniej aktywnej i zarazem najbardziej wnerwiającej dziewczynie z klasy

-yy no dobrze - powiedziała jakby jakąś laskę robiła,a ja myślałam ,że jej zasadzę prawego sierpowego.

-Ale ta laska działa mi na nerwy - warknęłam do Emmy

-Nie tylko tobie - zaśmiała się

-No dobra to idziemy na sale- zarządził pan

Po dobrze rozegranym meczu ,było mi bardzo gorąco ,a waniliowy rożek to jedyne o czym teraz myślałam , więc poszłam do sklepiku.

Zadowolona z zakupu szłam przez korytarz szkolny , gdy zobaczyłam Rossa ,który szedł na przeciwko mnie ze swoją koleżanką. Popatrzyłam się na niego ,a on nawet na mnie nie spojrzał. Przeszedł obojętnie patrząc przed siebie.

-O co się obraził? - podleciała do mnie Weronika

-Nie wiem... nie mam pojęcia - powiedziałam przez łzy

-Ale cie zlał ... było widać na kilometr - dodała

-Wero... pro... - chciałam coś powiedzieć ,ale nie mogłam ,coś ściskało moje gardło. Czułam ,że zaraz z oczu polecą mi strumienie łez.

-Możesz ją zostawić? - wtrąciła Emma - Może miał po prostu zły dzień, nie pomyślałaś o tym? Bella ,nie słuchaj jej.

-Spokojnie - dodała po chwili ,gdy zobaczyła pierwszą łzę spływającą po moim  policzku - Odprowadzić cię do domu?

-Nie trzeba, ale dzięki - odpowiedziałam, po dłuższej chwili ,słabo się uśmiechając

Przez całą drogę powstrzymywałam łzy , na dodatek mój młodszy brat ,cały czas się mnie o coś czepiał ,a na sam koniec pobił mnie ,ale ja nie byłam dłużna. Nie chciałam się z nim szarpać ,ale nie miałam już siły, chciałam gdzieś rozładować złość i smutek i padło na niego.

Po naszej "bitwie" rozpłakałam się jak małe dziecko. Płakałam dobre 45 minut . Ale dlaczego? Nigdy nie płakałam po naszych walkach, znaczy nie ,aż tak bardzo jak dzisiaj. Co mnie napadło ,tego nie wiem.

Nie rozumiałam też jednego , dlaczego gdy Ross mnie zignorował to tak bardzo mnie zabolało? Przecież to jest tylko mój przyjaciel , a ja to jego przyjaciółka ,albo raczej tak mi się zdaję ,bo może jestem dla niego tylko znajomą.

Gdy już się uspokoiłam ,dotarło do mnie ,że nie powinnam bić się z bratem. Było mi z tego powodu smutno i chciałam się z nim pogodzić. Poszłam do niego do pokoju ,bez żadnego słowa ,usiadłam obok niego ,a on się do mnie przytulił. Ja przytuliłam go mocniej ,a słona ciecz zaczęła wypływać z moich oczu.

-Bella, proszę Cię nie płacz już - powiedział mimo ,że miał tylko 7 lat ,czasami przerastał mądrością starszych od siebie

-Dobrze ,dla ciebie - odpowiedziałam z uśmiechem

***

I CO MYŚLICIE?? JAK WAM SIĘ PODOBA?? :D

CZY ABY NA PEWNO ROSS JEST TYLKO PRZYJACIELEM DLA BELLI ? CO SIĘ WYDARZY DALEJ? TEGO DOWIECIE SIĘ W KOLEJNYCH ROZDZIAŁACH :)

Rozdział 37

Nogi ugięły mi się momentalnie.
Chciałam już zawrócić ,gdyby nie Vanessa ,która popchnęła mnie do przodu tak ,że szłam równo z nim.

-Hej - powiedziałam

-O! Siemka!

-Ejj - powiedziałam nie pewnie - Em ten no ,tego może masz dzisiaj no ten czas? - wydukałam

-Mam - szybko odpowiedział - a co? - dodał

-No to może ten byśmy ... no ten -uważnie mi się przyglądał, nie przerywając mi - gdzieś może wyszli na spacer czy coś - w końcu po chwili motania udało mi się , powiedzieć to co chciałam

-Jasne! Z miłą chęcią - odpowiedział - To ja jeszcze będę pisał - dodał z uśmiechem na twarzy

-Okej  -posyłając mu uśmiech, odeszłam w drugą stronę

*
Na lekcjach byłam szczęśliwa i dumna z siebie ,że mi się udało cokolwiek powiedzieć ,chociaż nie miałam pojęcia czemu jest mi tak trudno zaprosić go na spacer lub w ogóle do niego podejść i normalnie pogadać.

Zawsze gdy do niego podchodzę lub gdy go widzę moje nogi momentalnie robią się jak z waty,a  przecież to był i jest tylko i wyłącznie mój przyjaciel.

Po skończonych zajęciach udałam się do szatni.

Byłam tak zamyślona ,że nie zauważyłam nawet kiedy wpadłam w jakiegoś chłopaka, szybko przeprosiłam.

Chciałam iść dalej ,ale poczułam jak łapie mnie za nadgarstek - To jak będzie z dzisiaj? - odwracając się zobaczyłam brązowookiego blondyna - O której?

-Hmm ... - zrobiłam minę jakbym się nad czymś zastanawiała - ty powiedz

-Ja nie wiem ... Ty lepiej ustal

-Mi tam obojętnie - rzuciłam - o której chcesz?

-Hmm... 17;00? - powiedział

-Oki. Do zobaczenia

Gdy wyszłam ze szkoły zorientowałam się ,że nie ustaliliśmy gdzie mamy się spotkać.

Chciałam napisać do niego smsa ,ale pomyślałam ,że to on może napisze pierwszy.

*

Bella 16;30:

-"Ejj, ale gdzie? Pod szkołą czy jak?" - wysłałam wiadomość

Nim się obejrzałam dostałam odpowiedź.

Ross 16;30 :

-Wiesz co nie wiem ,bo chyba wyjdziemy trochę później ,bo muszę lekcję jeszcze odrobić

Bella 16;31 :

-Jasne

*
Ross 17;40 :

-Bella słuchaj to wyjście dzisiaj chyba jednak nie wypali bardzo cię przepraszam, moja wina mam nadzieję ,że mi wybaczysz

Bella 17;49 :

-Spoczko ☺

Ross 17;50 :

-☺


*

-Ola ? - zapytałam gdy usłyszałam dźwięk ostatniego sygnału

-Tutaj 608...

-Sekretarka , zajebiście - pomyślałam

Nie czekając na nic ubrałam czarne trampki, zgarnęłam moją deskorolkę i wyszłam z domu.

Z racji tego ,że chciało mi się pić ,poszłam do sklepu spożywczego.
Zeszłam z deskorolki i biorąc ją pod pachę ,weszłam do sklepu.

-Bella? - odwróciłam się ,zauważając stojącego z boku Rossa

-yy hej - myślałam ,że będzie opiekował się rodzeństwem

-Jeździsz? - zapytał ,wskazując na przedmiot ,który trzymałam w ręce

Nie ,kurwa dla szpanu nosze.

-No tak

-Lynchuś +1 ! - usłyszałam krzyk jakiegoś chłopaka - wiesz ja już pójdę - powiedziałam

-Ale... - nie dałam mu dokończyć ,bez zastanowienia wybiegłam ze sklepu

*
Skoczyłam na swoją deskorolkę ,włożyłam słuchawki w uszy i puściłam swoją ulubioną Play Liste.

Czemu mi nie powiedział ,że ma inne plany? Albo po prostu ,że nie chciał ze mną wyjść? To było takie trudne?!

Z moich rozmyśleń wyrwał mnie jadący z naprzeciwka samochód. Zeszłam z pojazdu i zaczęłam spacerować.

Po dłuższej chwili doszłam nad źródełko ,na którym spędziłam dłuższą chwilkę.

Gdy zaczęło się ściemniać  postanowiłam,że wrócę już do domu.

Jechałam sobie chodnikiem ,gdy z za rogu wyszedł Ross.

Niestety ,ale upadek był nieunikniony ja jechałam dość szybko ,a on wręcz wyskoczył z za rogu.

-Dzisiaj to już drugi raz - zaśmiał się

-Ale śmieszne - warknęłam ,otrzepując się z piasku

-Gdzie tak pędzisz?

-Y ten no tam ...przed siebie - normalnie jakbym zapomniała języka w gębie

Popatrzyliśmy się chwilę na siebie po czym ja odjechałam ,a on poszedł w przeciwnym kierunku.

*********

HELĄ MOIM DRODZY :D JAK WAM MIJA TEN PIĘKNY DZIONEK?? NUDZIŁO MI SIĘ WIĘC WSTAWIAM WAM TERAZ ROZDZIAŁ :) MAM NADZIEJĘ ,ŻE WAM SIĘ SPODOBA <3 PISZCIE CO SĄDZICIE :)

Rozdział 36

-Haha jasne ,powiedzcie pani ,że idę grać z chłopakami w gałe - powiedziałam

-Ej ,mogę z wami grać?

-W spódniczce?! - zapytali

-No tak

-No spoczko haha ,będzie na co patrzeć - zaśmiał się Mateusz

-A w łeb czasem byś nie chciał dostać? - powiedziałam

-Haha ,nie za bardzo

-To się zamknij! - nakazałam

-Dobra,dobra bez nie potrzebnej agresji

*

-Zagrożeni w klasie są numery ;
-1
-4
-6
-18
-21
- i numer 27
A i jeszcze numer 3

-Słucham?! - podniosłam głowę i krzyknęłam z zaskoczeniem w głosie

-Tak panno Dawson ,ma pani tylko cztery oceny ,którymi są ; dwie oceny niedostateczne, jedną dwójkę oraz jedną piątkę ,twoja średnia wynosi : 1.95 ,to za mało na ocenę pozytywną

-No,ale dopuszczający jest od 1,85
-Nie u mnie, na moim przedmiocie jakim jest geografii ,na ocenę pozytywną średnia musi wynosić 2,00 ,więc lepiej to popraw

-Do widzenia

Tak.Właśnie dobrze słyszeliście jestem zagrożona z geografii u tej wrednej baby ,gorzej już być nie mogło , będę musiała to poprawić i to jak najszybciej.

*
Na czwartej lekcji miałam mieć matematykę ,wracając z szatni zauważyłam Rossa ,który stał pod planem lekcji i coś przeglądał. Chciałam się przywitać ,ale z mojego gardła wydobyło się tylko :

- "e"

Miałam nadzieję ,że tego nie usłyszał ,bo nie zwrócił nawet na mnie uwagi ,strasznie się z tego cieszyłam.

Gdy byłam pod klasą ,stanęłam przy parapecie i próbowałam znaleźć w nim moją komórkę. Gdy zobaczyłam brązowookiego blondyna ,który zmierza w moją stronę spuściłam wzrok w dół i czekałam ,aż przejdzie. Jednak on tego nie zrobił.

Gdy podniosłam wzrok ku górze ujrzałam jego, spoglądał na  mnie swymi wręcz czarnymi oczami.

-Co tam? - zapytał

-Wszystko spoczko ,a tam?

-Też hehe

-Ej masz może pożyczyć cyrkiel?

-Haha ja? Niestety ,ale nie używam takich przyrządów - odpowiedział

-Zajebiście kolejna jedynka gwarantowana

-To z czego jeszcze ?

- Lekcje temu z informatyki mi wstawił banie, z polaka dostałam ,a no i mam zagrożenie z geografii

-Ło matko bosko! Kobieto! Nie no gratuluje , weź ty się do nauki cymbale!

-Bo ty to się na pewno lepiej uczysz - prychnęłam z ironią w głosie

-A żebyś wiedziała, nie mam ani jednej trójki , kilka czwórek i reszta piątki.

-O ja cie pier..... - nie dokończyłam bo właśnie obok nas przechodziła nauczycielka od historii - jak ty się możesz tak dobrze uczyć?!

-No mogę , jeśli chce się dostać do wymarzonej szkoły to muszę.

-A do jakiej szkoły chciałbyś się dostać?

-Muzycznej

- Do tej w naszym mieście?

-Nie, do tej na drugim końcu kraju

-Woow , to ambicje masz ,przyjmują tam samych najlepszych

- Czyli jest szansa ,że się dostanę - uśmiechając się ,puścił mi oczko

-I w dodatku takich skromnych - dokończyłam

Na lekcji wszyscy ,się dziwnie na mnie patrzyli , domyślałam się o co chodzi ,ale nie przejmowałam się tym.
W pewnym momencie strasznie ,zaczęli denerwować mnie Łukasz i Paweł .

-Myślicie ,że jak będziecie każdemu dokuczać to oni będą was lubić? - zapytałam ,zdenerwowana ich zachowaniem

-Myślisz ,że jak przydupisz się do Lyncha to masz u niego jakieś szanse? - odszczekną się Łukasz

Prychnęłam pod nosem ,posyłając im mordercze spojrzenie i zastanawiając się czy na prawdę tak jest.

*
-Ej Ola? A co jeśli oni serio mają rację,że ja się tak do niego ... no ten ...

-Daj spokój Bella ,nie słuchaj ich to idioci , poza tym gdyby nie chciał by do ciebie nie podchodził prawda?

-No może...

*
-To jak pytasz go dzisiaj czy nie?

-Chciałam ,ale się boję

-Oj weź mnie nie denerwuj, podchodzisz do niego i pytasz i mnie to nie obchodzi

-Alee

-Nie ma żadnego "ale"

-No ,ale nie teraz ,po tej lekcji

-Przychodzę po ciebie po tej lekcji i idziesz się go pytać

-Okey - odpowiedziałam

*
Gdy wyszłam z klasy zobaczyłam Vanessę ,która tak jak mówiła czekała na mnie pod klasą.

-Ej wierz co? Chyba jednak sobie odpuszczę- powiedziałam zmieszana

-Nie denerwuj! Idziesz się pytać i koniec!

Szłyśmy korytarzem wypatrując Rossa ,którego jak na zbawienie nigdzie nie było.

-Ej to pójdziemy do szatni i zo... - przerwałam ,gdy zobaczyłam blondyna ,który zszedł ze schodów i szedł z przodu mnie.

Momentalnie moje nogi się ugięły. Chciałam już zawróci ,gdyby nie Vanessa ,która popchnęła mnie do przodu tak ,że szłam równo z nim.

-Hej - powiedziałam

-O! Siemka!

-Ejj - powiedziałam nie pewnie - Em ten no ,tego może masz dzisiaj no ten czas? - wydukałam

****
Podoba się ?

Rozdział 35

Stałam sobie ,pod klasą od historii ,grzebiąc w moim pojemnym plecaku. Byłam tak zajęta szukaniem telefonu ,że nie zauważyłam Rossa ,który do mnie podszedł.

-Oj Bella - powiedział

Patrząc mi w oczy wziął ode mnie mój plecak i położył go sobie na rękach. Patrzyłam na niego ze dziwieniem ,bo nie wiedziałam na początku o co chodziło. Dopiero potem zrozumiałam ,że chciał mi pomóc. Więc zaczęłam grzebać w torbie.

-Może jednak ,ja go wezmę ,bo za nim to znajdę to trochę minie - powiedziałam

-A czego tak właściwie szukasz??

-Telefonu

Nic nie odpowiedział ,tylko dalej stał z moim plecakiem ,uważnie mi się przyglądając.

-Mam! -krzyknęłam ,wyciągając urządzenie z torby - Dzięki za pomoc - dodałam

-Nie ma za co - odpowiedział ,oddając mi moją własność i oddalając się ode mnie.

-Jezu Bella! To tak słodko wyglądało!! - krzyknęła Ola

-No weź ,ty sobie tak stoisz i grzebiesz w plecaku ,a tutaj on do ciebie podchodzi i tak bierze ten plecak z takim uśmiechem. Normalnie jak fragment wycięty z jakiejś telenoweli - dodała Weronika

-On chciał mi tylko pomóc !

-No właśnie - kontynuowała Weronika ,ruszając przy tym brwiami

-Proszę Cię


*

-Bella!! Bella!! Bella!!

-Co jest ?

-Proszę powiedz ,że masz pożyczyć jakieś baleriny

-Przykro mi ,ale nie chodzę w takich butach - odpowiedziałam

-Kurde ,a to ty w jakich jutro idziesz? -pytała Ola

-Ja? Ale gdzie?

-No cymbale! Jutro przedstawienie z okazji Konstytucji 3 maja ! Śpiewasz przecież piosenkę!

-O luju , całkiem zapomniałam. Dzięki za przypomnienie haha

-To wracając do tematu ,to w jakich butach idziesz?

-W trampkach

-Będą się do ciebie sapać

-Jakoś mnie to za bardzo nie obchodzi

-Typowa Bella

*

Prosta czarna spódniczka ,opinająca moje uda, biała koronkowa bluzeczka na ramiączkach, czarny żakiecik ,białe krótkie trampeczki i moje włosy ,spięte w ogromny kok

- To nie były moje klimaty ,nie czułam się w tym dobrze . Czułam się wręcz okropnie ,jednym słowem jak jakiś debil.

Idąc korytarzem ,czułam na sobie wzrok innych uczniów ,starałam się to zignorować ,ale wiedziałam ,że na twarzy jestem cała czerwona.

-A co to jakieś święto? Bella w spódniczce ? - śmiał się Łukasz

- Nawet się nie odzywaj! - skarciłam go -Jak coś powiedzcie ,że jesteśmy z Olą na próbie

-Spoczko

*
Przyszedł czas występu przed uczniami i dopiero wtedy zaczął się prawdziwy stres. Ręce mi się trzęsły ,a nogi były jak z waty.



Gdy przyszła moja kolej ,Ola musiała mnie najpierw wypchnąć ,bo sama bym rady nie dała.

Gdy stałam sama na środku ,serce biło mi jak szalone ,czułam na sobie wzrok wszystkich uczniów jak i nauczycieli. Czekałam ,aż puszczą melodię ,żebym mogła zacząć.

"Witaj Majowa jutrzenko ... " - zaczęłam śpiewać

Gdy skończłam wykonywać ten utwór ,ukłoniłam się ,dostałam brawa i czym prędzej wyszłam z sali.

*
Na siódmej lekcji ,miałyśmy mieć wychowanie fizyczne. Nie wiedziałyśmy czy mamy tą lekcję czy idziemy do domu ,bo naszego pana nie było w szkole.

Poszłyśmy pod pokój nauczycielski i próbowałyśmy załatwić ,wolną lekcję.

Gdy zobaczyłam Rossa ,który stał pod pokojem ,spojrzałam na niego ,a on zawołał mnie do siebie.

Podeszłam do niego ,najpierw obciągając swoją spódniczkę i stanęłam obok niego.

-Co tam? - zapytaliśmy w tym samym czasie ,po czym zaczęliśmy się śmiać.

-Z czego się uczysz? - zapytałam

-Gegra ,na poprawę idę

-Pokaż to - powiedziałam ,zabierając mu zeszyt,który od razu mi upadł - Jezu ,sorki - dodałam ,podnosząc jego notatnik - Ale bazgrzesz haha

-Nie czepiaj się

-Dobra,dobra haha

Znowu upadła mi kolejna rzecz ,jaką była torba z książkami.

-Oj Bella haha ,wszystko Ci leci - śmiał się ze mnie

-Jak tam po przedstawieniu? - zapytał

-Źle! Haha - szybko odpowiedziałam - Jak ci się podobało?

-Jedyne co mi się tam podobało to literki z tyłu ,które ja przyczepiałem.

-Wiesz ,powiem Ci ,że trochę krzywo - droczyłam się z nim

-No chyba nie

-Okularki by ci się przydały

-Ej! Ja tylko przyczepiałem ,to nauczycielki ,mną kierowały.

-Tak się tłumacz.

-MAMY ZASTĘPSTWO ! - usłyszałam głos ,dziewczyny z mojej klasy

-O niee -szlochałam

-Nie płacz - powiedział Ross

-Ej ja muszę lecieć ,powodzenia na poprawie

-Dzięki

*
-To co mamy ? - zapytałam

-Odbijamy piłką siatkową

-Haha jasne ,powiedzcie pani ,że idę grać z chłopakami w gałę - powiedziałam

-Ej ,mogę z wami grać?

-W spódniczce?! - zapytali

****
NO I JAK WAM SI PODOBA ??

poniedziałek, 2 maja 2016

Rozdział 34

Gdy wychodziłam ze szkoły ,zatrzymał mnie Ross. 
Popatrzyłam na niego z zaciekawieniem i czekałam ,aż coś powie.
-Ej, dasz mi swój numer telefonu? Wiesz to taki podryw - zaśmiał się ,uśmiechając się przy tym łobuzersko - Mój to 709 123 689 (numer jest wymyślony).
Nie czekając dłużej podałam blondynowi karteczkę na ,której był zapisany mój numer telefonu ,po czym udałam się w kierunku furtki. Ostatni raz spojrzałam w jego stronę ,stał tam nadal uśmiechając się i wbijając wzrok w kartkę ,którą wręczyłam mu parę sekund temu.
*
Koło 18;00 wybrałam się z Olą na rolki. Obieździłyśmy praktycznie całą naszą miejscowość i jej okolice. Gdy już nie miałyśmy gdzie pojechać ,postanowiłyśmy ponownie pojechać w jedno z naszych ulubionych miejsc jakim było jeziorko.
Tak jak przypuszczałyśmy nikogo na nim nie było. Na naszę szczęście ,akurat dzisija nie jeździło za dużo samochodów ,tylko samych rowerzystów ,więc nie było większego hałasu.
Przesiedziałyśmy tam z 2 godziny ,gdy już wstałyśmy i zaczęłyśmy jechać ,jak to ja pierwsze co zrobiłam to wywróciłam się ,a Ola pękała ze śmiechu. Gdy już przestałyśmy się śmiać,podniosłam się i ujrzałam Rossa, który jechał na rowerze. Miałam nadzieję ,że nie widział tej stutacji.
-Hej Bella -powiedział uśmiechając się
-Hej,hej odpowiedziałam ,otrzepując się z piasku
-Kiedyś się zabijesz ,ja ci to mówie -powiedział
-Jestem ostrożna -prychnełam
-Właśnie widzę - zaśmiał się i odjechał
*
Przez calą sobotę i niedzielę ,ani nie pisał ,ani nie dzwonił. Co prawda pogodna była okropna. Temperatura poniżej 10°C i ciągle padało.
Ale myślałam ,że chociaż napisze sorki ,że nie wyszliśmy czy coś w tym stylu ,ale niestety nic.
*
W poniedziałek myślałam ,że do mnie podejdzie ,ale niestety źle myślałam. Starałam się go unikać i nie patrzeć w jego stronę ,bo było mi przykro.
Po szkole wybrałam się z Martyną ,nad zalew rolkami. Było prześmiesznie ,wywróciłyśmy się kilka razy ,psy za nami goniły ,prawie wpadłyśmy pod auto ,ale to co ,nic się nie stało.
Gdy wracałyśmy z zalewu ,zobaczyłam Rossa ,który jechał na rowerze.
Jakby nigdy nic ,przywitał się ze mną i pojechał dalej.
-Martyna ,a może mu nie chodziło o ten weekend? -wypaliłam
-No właśnie nie powiedział ,który haha
-Kurde faja
-A może czeka ,aż będzie ładna pogoda?
-Może haha
*
-Ola!! Ty debiluu - krzyczałam - Coś ty najlepszego zrobiła?!
-Jezu, przepraszam myślałam ,że się nie zadzwoni
-Myślenie to ty zostaw dla geniuszy ,boże co ja teraz zrobie
-Podejdziesz do niego i powiesz ,że niechcący ci się zadzwoniło
-Taak, nie chcą się włączyły kontakty ,nie chcący nascineło się na akurat jego numer i nie chcący się zadzwoniło
-No tak
-No jasne
*
Po lekcji ,chciałam mu powiedzieć ,że to przez przypadek ,ale gdy zobaczyłam ,że schodzi ze schodów i gdzieś dzwoni ,uciekłam w przeciwną stronę. Ola próbowała mnie powstrzymać ,ale jej się to nie udało.
Gdy już prawie wychodziłam ze szkoły ,zobaczyłam blondyna ,który zmierzał w moją stronę.
-Po co dzwoniłaśChciałaś coś-zapytał ,cały czas nie spuszczając ze mnie wzroku.
-Właściwie to ... - zaczęłam to przez przypadek,na lekcji mi się jakoś tak wziął telefon ,zaczą dzwonić ,ale to serio sroki ,nie chcący - mówiłam to tak szybko ,że wątpie ,aby coś zrozumiał ,bo sama ledwo co rozumiałam to co mówiłam.
Gdy skończyłam go przepraszać i tłumaczyć mu ,że to było przes przypadek,zobaczyłam na jego twarzy szeroki uśmiech.
-Spokojnie haha ,nic się stało - powiedział ,smyrając mnie po ramieniu
Ja nie czekając ,na nic szybko wybiegłam ze szkoły. Mało co ,a spadłabym ze schodów ,ale udało mi się zachamować.
*
-Bella ,chodź tu!! - krzyczała Martyna
-Coś się stało?
-Nie ,po prostu chciałam zapytać czy było coś zadanego z matmy?
-Boże ,ty durniuMyślałam ,że coś ważnego i nie ,nic nie zadawała
-Dzięki haha
*
Stałam sobię ,pod klasą od historii ,grzebiąc w moim pojemnym plecaku. Byłam tak zajęta szukaniem telefonu ,że nie zauważyłam Rossa ,który do mnie podszedł.
Nic ,nie powiedział tylko wzią mój plecak i uśmiechając się stał tam z nim i czekał ,aż wyciągne coś z plecaka...
***
JAK??

Rozdział 33

Mimo tego ,że chciałam napisać do Rossa i zapytać jak mu poszły egzaminy ,ale bałam się ,że znowu mi nie odpiszę ,tak jak ostatnim razem ,więc wolałam nie pisać.

*

Dzisiaj jest piątek,bardzo się cieszę w końcu weekend. Mimo tego ,że miałam 3 dni wolnego ,to i tak nie wystarczyło ,strasznie nie chciało mi się wstać do szkoły ,ale myśl ,że już po 14;30 rozpoczynają się kolejne dwa dni wolne od szkoły ,bardzo mnie zmotywowała i szybko wstałam.

Na pierwszej lekcji mieliśmy język angielski ,na którym gościem miał być dyrektor. W klasie zorientowałam się ,że nie mam rozprawki ,która była zadana dwa tygodnie temu . Na moje szczęście pani ,kompletnie zapomniała o  zadaniu domowym ,bardzo się z tego cieszyłam.

Gdy skończyłam trzecią lekcję ,przyszła po mnie Vanessa i poszłyśmy pod stołówkę. Gdy schodziłyśmy po schodach ,zobaczyłam Rossa ,który praktycznie jak zawsze stał z kolegami obok ,parapetów. Spojrzałam na niego uśmiechając się ,a on odwzajemnił uśmiech ,mówiąc " Hej" i jednocześnie puszczając mi oczko.

Moje serce zaczęło bić szybciej i gdy tylko zeszłyśmy na dół i nie byłam już w jego polu widzenia ,zaczęłam tarzać się po podłodze ,cały czas się uśmiechając. Van nie mogła ,powstrzymać swojego śmiechu ,ale szczególnie się jej nie zdziwiłam ,sama na jej miejscu pękałabym ze śmiechu.

*

Po czwartej lekcyjnej ,ponownie przyszła po mnie moja przyjaciółka ,ale tym razem poszłam z nią towarzyszyć jej na obiedzie. Była to przerwa 20 minutowa ,więc nie musiałyśmy się śpieszyć. Przesiedziałyśmy na stołówce całą przerwę ,a potem ja udałam się w swoją stronę ,a Van w swoją, bo klasy miałyśmy w dwóch przeciwnych stronach szkoły.

Gdy byłam już prawie pod klasą ,zobaczyłam Olę ,biegnącą w moją stronę ,nie wiedziałam co się stało ,ale sądziłam ,że coś bardzo ważnego i fajnego ,bo naprawdę się cieszyła.

-Bella,Bella,Bella,Be... - ledwo co mówiła

-Co jest? - spytałam zaciekawiona 

-Nie uwierzysz, co się stało 

-No to mi powiedz - mówiłam 

- No więc tak: Stałam sobie pod klasą od matematyki ,tłumaczyłam temu debilu - w tym momencie wskazała na Łukasza, był to jeden z bezczelniejszych chłopaków z klasy - gdy poczułam ,jak ktoś mnie puka w plecy ,odwróciłam się ,a tam ? Zobaczyłam Rossa ,który spytał się mnie : " Hej, nie wiesz może gdzie jest Bella?" ,a ja takie ,że poszłaś gdzieś z koleżanką ,a on podziękował i odszedł.

-Haha ,no jasne i frytki do tego?

-Tak! I jeszcze kotlet! A tak poważnie to mówię prawdę ,naprawdę tutaj był 

-To czemu się śmiejesz??

-Bo ja się zawszę śmieje 

-Widzisz ,dlatego Ci nie wierzę ,często mnie wkręcasz i boję się ,że teraz też

-Nie ,Bella na prawdę ,nie kłamię Cię teraz

Nie skończyłyśmy ,bo nauczycielka już weszła do klasy ,a my za nią. Przez całą lekcję ,tłumaczyła mi ,że mówi prawdę ,ale nie byłam do tego przekonana.

-Dobra,to przysięgnij ,że mówisz prawdę- powiedziałam

-Nie można przysięgać ,ale no okey ,przysięgam ,że mówię prawdę.

-No kurde ,bo pójdę do niego i się zapytam co chciał ,a jak się okażę ,że mnie oszukałaś i zrobię z siebie idiotkę ,obrażę się.

-To się zapytaj Łukasza ,on stał obok mnie

-No dobra,ale po lekcji

Po skończonych zajęciach ,gdy wychodziłam z klasy ,zatrzymałam Łukasza i zadałam mu pytanie.

-Ej ,byłeś przed tą lekcją pod klasą?

-No byłem 

-A kontaktowałeś z rzeczywistością?

-Tak. Był tu twój chłopak i cię szukał - powiedział ,a na mojej twarzy mojej twarzy , pojawił się uśmiech.

-Boże ,Ola czemu mnie tu nie było??! - powiedziałam ze smutkiem w głosie 

-Haha ,podejdź do niego i zapytaj się co chciał.

-Nie,ja boje się 

-Nie bój się ,dasz radę 

-Teraz nie ,może po tej lekcji

-Ale teraz będziemy miały ostatnią lekcję, a potem może go nie znajdziesz

-Niee ,może jeszcze podejdzie - powiedziałam z nadzieją w głosie 

Przez całą przerwę śmiałam się z dziewczynami ,opowiadałyśmy sobie żarty. Kilka minut po dzwonku ,zobaczyłam Rossa ,który do mnie podszedł. Pomyślałam ,że chciał sobie pogadać ,póki jeszcze nauczyciele nie przyszli.

Czułam na sobie wzrok ,wszystkich z klasy ,ale miałam to gdzieś i czekałam, aż coś powie.

-Ej masz może czas w weekend? - zapytał 

W mojej głowie powtarzałam tylko: " O boże,o boże,o bożee" i cieszyłam się jak małe dziecko ,a na zewnątrz wyglądałam na bardzo wyluzowaną z czego ,bardzo się cieszyłam.

-No mam - powiedziałam uśmiechając się do niego 

-To jeszcze będę ,pisał na facebooku - powiedział ,dotykając mnie w ramię i odszedł gdy zobaczył ,że już idzie nauczyciel.

Przez całą plastykę ,byłam uśmiechnięta ,poza tym lekcja była tak luźna ,że każdy się śmiał ,a nauczyciel ,nawet nas nie upominał.

Gdy wychodziłam ze szkoły ,zatrzymał mnie Ross .

****** 

NO I JAK WAM SIĘ PODOBA TEN ROZDZIAŁ??

Rozdział 32

-Może Cię odprowadzę?

Stał tak ,trzymając mnie za nadgarstek i czekając na moją odpowiedź.

-No nie daj się prosić ,chcę Ci tylko pomóc dojść do domu ,bo wątpię ,żeby Ci się udało to samej.

-Może dam radę

-Może to jest wielkie i głębokie, pomogę Ci

-Nie musisz - posłałam mu lekki uśmiech

-Racja,nie muszę ,ale chcę - puścił mi oczko - poza tym przyjaźnimy się  i dla mnie to czyta przyjemność móc pomóc przyjaciółce.

-No nie wiem - nie chciałam mu robić kłopotów ,więc zastanawiałam się jeszcze trochę nad moją decyzją

-Ale ja wiem,wskakuj! - puścił mój nadgarstek i podszedł do mnie ,dając mi znak ,abym wskoczyła mu na barana

-Połamię Cie! - ostrzegłam

-Jakoś w to wątpię,nie gadaj tylko wskakuj!

-Dobrze,dobrze mamo - powiedziałam z rozbawieniem w głosie

Gdy wskoczyłam mu na barana ,zaczęliśmy się wygłupiać.Raz nawet próbował mnie zrzucić ,ale na całe szczęście mu się to nie udało,bo go ogłuszyłam moim piskiem ,który wykraczał poza skalę.

Szliśmy ,a właściwie to on szedł ,a ja tylko musiałam się trzymać ,żeby nie spaść . Gdy nagle pod jego nogi wbiegł mały piesek i zaczął skakać mu pod nogami ,on próbował go wyminąć ,ale piesek cały czas stawał mu przed nogami i nie mógł przejść,to tak komicznie wyglądało  myślałam ,że zaraz pęknę ze śmiechu.

Po chwili w końcu minął psa ,ale niestety nie popatrzył przed siebie i w jednej chwili runęliśmy na ziemię.

-Jeju ,Bella przepraszam ,jestem taką gapą ,nic Ci nie jest?

-Za co ty przepraszasz? - powiedziałam ze zdziwieniem - to było komiczne, przecież to tylko siniaki się zrobią !

-Boże ,dziewczyno dziwne masz poczucie humoru

-Może trochę- puściłam mu oczko

-Haha,ale przyznaję to serio było śmieszne ,nawet bardzo

Leżeliśmy jeszcze przez jakieś 5 minut ,a potem podnieśliśmy się ,Ross chciał abym ponownie weszła mu na barana ,jednak już tego nie zrobiłam.

*

-Ne,nie,nie! Czy wy macie coś z głową czy jak?- pytałam dziewczyn

-Nie,my tylko mówimy prawdę , on ci się podoba ! - krzyknęła Weronika

-Wcale ,że nie! My się tylko przyjaźnimy,anie sory raczej kolegujemy, bo przyjaźnią tego nazwać nie mogę.

-Oj Bella,gdyby Ci się nie podobał nie uśmiechałabyś się na jego widok,nie cieszyłabyś się tak ,kiedy mówi ci zwykłe " Hej" ,nie mówiłabyś praktycznie cały czas o nim i przypomnę ci teraz sytuację ze wczoraj ,gdy zobaczyłaś go bez koszulki ,zrobiło Ci się słabo. Bella zrozum to on ci się podoba. - tłumaczyła Ola

-Daj spokój, to po prostu ,taki szok termiczny - sama  nie mogłam uwierzyć co powiedziałam - On mi się nie podoba ,to tylko znajomość ,nawet na wiadomości mi nie odpisuję ,chociaż wyświetla

-Może nie miał czasu? Poza tym nie zmieniaj tematu! Możesz mówić ,ale my i tak wiemy swoje

-Zmyślać to sobie możecie

-"Bella,Bella,Bella czy ty tego nie widzisz ,ty sama siebie okłamujesz,cały czas o nim mówisz ,booo ty KOCHASZ GOO!!" - śpiewała Martyna ,gdyby nie słowa ,to piosenka by była fajna ,przyznaję melodia była najlepsza.

Nie miałam siły jej nawet odpowiedzieć ,bo za bardzo się śmiałam ,dosłownie rozkładałam się ze śmiechu.

-Dzisiaj wywiadówka - zmieniła temat Martyna

-Boże ,przecież ta baba powie o mnie same najgorsze rzeczy i będę miała przypał - powiedziałam

-Wiesz co Bella ,moim zdaniem może tak zrobić . Jest  do tego zdolna.

-Fuck!

-Nie martw się może nie będziesz miała takiego wielkiego przypału

-Oby !

*

Po południu ,poszłam z Olą na rolki ,oczywiście pojechałyśmy nad jeziorko i siedziałyśmy nad nim ,rozmyślając. Wolałam poczekać ,aż mama wróci do domu z wywiadówki i trochę ochłonie.

Gdy tak siedziałyśmy usłyszałam męskie głosy ,więc podniosłam głowę do góry i ujrzałam Rossa ,który szedł jakimś mężczyzną myślałam ,że to jego tata. Ross wysłał mi kiedyś jego zdjęcie i mężczyzna był podobny do tego ze zdjęcia. Potem sobie przypomniałam ,że jego rocznik miał przyjść z rodzicami ,więc byłam pewna iż był to jego tata.

Zaczęłam wyklinać siebie pod nosem i nie wiedziałam co zrobić ,ponownie spuściłam głowę w dół i czekałam ,aż przejdzie . Jednak gdy był bliżej podniosłam głowę i spojrzałam w jego stronę . On też również patrzył się w moją i uśmiechając się pomachał mi ,a ja odwzajemniłam ten gest .

Zobaczyłam ,że jego rodzic ,popatrzył się w moją stronę i coś powiedział do swojego syna ,a potem ten gdy byli już dalej ,Ross odwrócił się do tyłu zerkając na mnie ,na moje nieszczęście ja się patrzyłam na niego więc ,szybko odwróciłam głowę ,miałam nadzieję ,że nie było tego widać.

*

Przez kilka dni nie widziałam Rossa. Dzisiaj była niedziela ,koło 17;00 wybrałam się z Weroniką na rolki. Byłyśmy nad zalewem i spędziłyśmy tam z 2 godziny . Potem pojechałyśmy na miasto ,chciałyśmy sobie posiedzieć na rynku . Niestety siedzieli na nim chłopaki ,a w nim Martyna dostrzegła Rossa ,więc skręciłyśmy w drugą stronę.

Wolałam nie przejeżdżać ,obok niego ,bo jeszcze bym się wywróciła i by się ze mnie śmiał ,a z nim jego koledzy.

W domu byłam po 20;00 ,cały czas zastanawiałam się czy pisać do Rossa,jutro miał pisać testy,napisałabym ,ale bałam się ,że mi nie odpiszę i wyjdę na idiotkę.

Po godzinie przemyśleń ,postanowiłam nie myśleć,będzie co będzie.

-Powodzenia na egzaminie :) - napisałam

-Dzięki Wielkie :) - odpowiedź dostałam bardzo szybko ,więc obawy ,że nie odpisze minęły -A wy to kurde wolne macie ,zazdroszczę!

-Haha ,przynajmniej się trochę od szkoły odpocznie

-Nom,tylko oby jutro nie było gorąco ,bo się nie będę mógł w ogóle skupić

-To sobie wiatrak ,postawisz przed ławką i będzie cię chłodził

-Haha ,niezły pomysł ,ej dobra mordeczko ,ja będę leciał spać ,bo muszę się wyspać :) Dobranoc :*

-Oki :) Papa :)

*

-I co?Napisałaś do niego?? - napisała do mnie Weronika

-No tak,przecież wczoraj ci pisałam ,że tak haha

-Jezu ,ja już prawie usypiałam

-Haha ,oj ty ty

-Ale widzisz ,po co się było tak cykać? Odpisał Ci i jest gites

-No wiem ,głupia jestem

-No może troszkę haha ,ale widzisz teraz już będziesz mogła normalnie do niego pisać

-No nie wiem ;/

-A ja wiem :)

****

I jak wam się podoba rozdział?? Pod tamtym było dużo gwiazdek i komentarzy :) Bardzo mnie to cieszy :3 Mam nadzieję ,że pod tym też tyle będzie :3 WIEM TEN ROZDZIAŁ NIE NALEŻY MOŻE DO NAJCIEKAWSZYCH ,ALE BARDZO SIĘ STARAŁAM :)

4 KOM- KOLEJNY ROZDZIAŁ

Rozdział 31

Gdy obudziłam się rano byłam bardzo wypoczęta i nie bolała mnie już noga.
Co prawda siniaka miałam na całe kolano i trochę kuśtykałam ,ale dawałam sobie rade.

W drodze do szkoły zorientowałam się ,że wciąż nie odpisałam Rossowi. Nie wiedziałam czy napisał do mnie bo się martwił czy może o to ,że tak wypadało.
Nie miałam pojęcia ,ale jak na razie nie chciałam mu odpisywać.

*

Moimi ostatnimi lekcjami były dwie godziny w-fu, ale nie tylko ja miałam wychowanie fizyczne ,bo Ross również.

Z racji tego ,że moja grupa miała boisko ,na którym można było grać w piłkę nożną ,zaprosiłyśmy jego klasę ,znaczy się samych chłopaków ,bo dziewczyny miały inną lekcje i zaczęliśmy grać. Grałyśmy dziewczyny ,kontra chłopaki.

Na początku nie chcieli pójść na ten układ ,bo myśleli ,że jesteśmy słabe ,co prawda dziewczyny z mojej klasy na prawdę nie były wysportowane ,a nawet połowa z nich nie chciała grać ,więc dobrałyśmy chłopaków z innej klasy i zaczęła się gra.

Jak to ja ,kiedy gram zamieniam się w istnego tarana ,który ciągle się śmieje i tak też było tym razem. Za każdym razem gdy wbiegałam ,aby zabrać komuś piłkę ,ten się wywracał ,a reszta się śmiała.

-A masz tą piłkę ,ja się ciebie boje - krzykną jeden chłopak do którego ,już miałam podbiegać ,dobrze zrobił ,zostawił piłkę i grzecznie się wycofał ,a ja uradowana zabrałam piłkę i wyminęłam przeciwników ,wywracając ich po drodze.

Gdy zobaczyłam ,że tym razem to Ross ma piłkę ,podbiegłam do niego i zaczął się ze mną kiwać ,ale nie za długo ,bo szybko mu ją wybiłam z pod nóg i wywracając go na boisko ,podleciałam do piłki. Podałam piłkę do kolegi ,a ten pięknie wbił bramkę.

Nagle zadzwonił dzwonek i musieliśmy wyjść z terenu boiska.

-Po przerwie ,chcecie dokończyć i zaprosić ponownie chłopaków czy zmiana gry? - zapytał nauczyciel

-Gramy dalej i bierzemy chłopaków! - krzyknęłam z uśmiechem na twarzy

-Skoro tak to siedźcie to i się nie rozchodźcie - nakazał

Gdy spojrzałam na Rossa zobaczyłam ,że ściąga koszulkę. Od razu odwróciłam swój wzrok ,żeby nie zobaczył jak się robię cała czerwona na policzkach. Jednak nie wytrzymałam i spojrzałam w jego stronę ,miał pięknie wyrzeźbioną klatkę piersiową , mięśnie było idealnie zarysowane i cały się świecił. Zaczęło mienić mi się w oczach ,więc usiadłam sobie i czekałam tak do końca przerwy.

Gdy powróciliśmy do gry z większymi siłami ,w tedy dopiero zaczęła się walka o piłkę. Nie mogłam się za bardzo skupić ,bo Ross wciąż nie miał koszulki i co jakiś czas według Oli ,zerkał na mnie ,ale wątpię żeby to była prawda.

Biegłam sobie ,spokojnie prowadząc piłkę ,gdy w moją stronę zaczęło biec dwóch chłopaków ,myślałam ,że ich wyminę ,jednak mi się to nie udało. Zmiażdżyli mnie i przy okazji wywrócili ,tak ,że zrobiłam 360 w powietrzu i upadłam na twardą powierzchnię.

Przez chwilę nie wiedziałam co się dzieje i nie odczuwałam bólu ,gdy usłyszałam chłopaków ,którzy biegli w moją stronę.

-Ejj! Bella ,słyszysz mnie?! - powiedział Ross - Boże chłopaki co wy macie w tych głowach ,nie wiecie ,że z dziewczynami się gra ostrożniej ,przecież ona może mieć wstrząs mózgu ,idioci , Boże no ,odezwij się! - krzyczał ,kucając obok mnie

-Bo-g-g-a to my już w to nie mieszajmy - powiedziałam lekko rozbawiona

-Kobieto weź nie strasz!

-Haha, taka słaba to ja nie jestem ,nic mi się nie stało ,trochę poboli i przestanie- mówiłam lekko speszona z racji tego ,że Ross nadal nie ubrał koszulki

-Ty to się lepiej kurde na jakieś sks'y z Ruggby ,tam to się dopiero nadasz - mówił ,pomagając mi wstać - Już lepiej?

-No tak ,na prawdę nic mi nie jest! Gramy dalej!

-Chwila! Nadal chcesz grać?!

-No tak

-Ale twoja noga ,jest cała spuchnięta i przed chwilą leżałaś dopiero na boisku

-No i? Haha nic mi nie jest ! Nie bądź baba i chodź grać

-Jesteś niemożliwa

-No wiem haha

*

Po skończonych lekcjach ,udaliśmy się do szatni ,aby zabrać swoje rzeczy i pójść do domu. Ja ledwo co szłam ,ponieważ moja noga ,dawała się we znaki i bardzo kuśtykałam ,wolałam nawet na nią nie patrzeć.

-Ej Bella poczekaj,nic Ci nie jest?

-Nie,a co ma mi być - skłamałam,bo noga bolała mnie nie miłosiernie

-No przecież widzę ,jak kuśtykasz.Ty ledwo co idziesz!

-Nic mi nie jest

-Usiądź i pokaż swoją nogę!

-No ,ale po co?

-Pokaż mi tą nogę- powtórzył - Ale już!

-Dobra,czekaj

Gdy podwinęłam nogawkę ,zobaczyłam moją nogę ,która była cała sina i napuchnięta.

-I ty to nazywasz niczym?! Bella ,twoja noga jest cała fioletowa!

-Nie dramatyzuj! Nic mi nie będzie ,poza tym nawet nie boli- skłamałam

-No na pewno- powiedział sarkastycznie - Idziemy do nauczyciela i on ci  zmrozi tą nogę ,zamrażaczem i przestanie boleć.

-Ale zrozum ,że mnie to nie boli !

-Ale ty jesteś uparta!

-Nic na to nie poradzisz! - w moim głosie wyczuwalna była nutka rozbawienia

-A zakład?

Mówił to z takim przekonaniem ,nie miałam pojęcia co miał zamiar zrobić ,dopóki nie podszedł do mnie bliżej i wystawił ręce.

-O nie,nie,nie,nie! Nawet się nie waż! - krzyczałam ,gdy zorientowałam się ,że chciał wziąć zanieść mnie tam na rękach. - Jeszcze Cię połamię !

-Wolisz na barana czy w stylu panny młodej?

-Widzę ,że nie tylko tu jestem uparta!

-To jak będzie?

-A mam wybór ,żeby nie iść?

-Nie - uśmiechną się łobuzersko

Nie odpowiedziałam ,więc podszedł do mnie i wziął mnie na ręce w styku panny młodej ,co było bardzo krepujące ,bo nadal nie miał na sobie koszulki.

Próbowałam mu się wyrwać ,bo czułam się nie zręcznie na dodatek ,że jego koledzy się patrzyli i było słychać jak gwizdali ,czułam jak robię się cała czerwona ,więc zasłoniłam twarz moimi dłońmi ,co nie uszło uwadze blondyna,który gdy się na mnie spojrzał uśmiechną się od ucha do ucha.

-Tak słodko się rumienisz

-Weź ,mnie nie denerwuj,to przez to gorąco!

-No jasne- powiedział ,delikatnie odstawiając mnie na ziemię- czemu nie przyznasz ,że się trochę wstydzisz ?

-Boże ,skończ!

*

Gdy pan zamroził mi nogę ,podziękowałam i kuśtykając udałam się w kierunku mojego domu ,gdy poczułam ,że ktoś łapie mnie za nadgarstek.

-Poczekaj,może cię odprowadzę?

*********

NO MOIM DRODZY JAK SIĘ PODOBA ROZDZIAŁ?? ♥ MIAŁAM TAKĄ WENĘ ,NAPISAŁABYM WIĘCEJ ,ALE ZOSTAWIĘ COŚ NA KOLEJNY ROZDZIAŁ!