Od rana byłam szczęśliwa ,nie tylko dlatego ,że Ross powiedział ,że dzisiaj porozmawiamy lecz też dlatego ,że dzisiaj spotkam się z moimi przyjaciółkami z tamtej szkoły. Z Sam, Justyną, Agatą i Oliwką spotykałam się u babci na wsi ,bo one również tam mieszkały ,niestety z Magdą i Patrycją nie widziałam się prawie od 2 lat ,więc to naprawdę był powód do radości.
*
W szkole cały czas się cieszyłam ,do czasu gdy miałam mieć geografię ,z znienawidzoną nauczycielką. Dzisiaj miała oddać nam sprawdziany ,które pisaliśmy już 2 tygodnie temu.
Gdy rozdawała sprawdziany i oddała mi mój zobaczyłam ,że dostałam jedynkę mimo tego ,że wcześniej napisała punktację na tablicy i jak byk było napisane ,że dwójka jest od 14 punktów ,a ja miałam te 14 pkt .
-Proszę pani, dlaczego ja mam jedynkę ,skoro mam tyle punktów ile powinno być na ocenę dopuszczającą? - powiedziałam rozwścieczona
Zignorowała mnie i mówiła dalej ,swoje mądrości. Gdy chciałam ponownie podnieść rękę ,spojrzała na mnie i powiedziała :
-Podejdź po lekcji
*
Gdy podeszłam do niej po lekcji ,trzęsło mną tak ,że chętnie bym jej coś zrobiła .
-No ,więc cóż się stało ?
-No jak to co?! Postawiła mi pani niesłusznie jedynkę ,chociaż zdobyłam tyle punktów ile trzeba była na dwójkę ,to dlaczego mam ocenę niedostateczną ?
-Ponieważ ty nic nie umiesz
-Słucham?
-Tak ,dobrze słyszałaś ,nic nie umiesz
-No przepraszam bardzo ,ale powtórzę się MAM TYLE PUNKTÓW ILE POTRZEBA NA DWÓJKĘ ,więc... - przerwała mi
-No racja masz ,ale na nią nie zasługujesz ,mogłabym ci postawić tą dwójkę ,ale z premedytacją postawiłam Ci jedynkę
Nie odpowiedziałam nic ,wyszłam z klasy ,trzaskając za sobą drzwiami.
*
Stałam przebrana pod szatnią ,bo mieliśmy iść na w-f na dwór ,cały czas wyklinałam pod nosem ,znienawidzoną nauczycielkę.
-Bell ,co się stało?
-A weź ta s**a ,powiedziała mi prosto z mostu ,że z premedytacją postawiła mi jedynkę
-CO? Nie ma prawa idź z tym do dyrektora
-Nie dobra ,nie chce robić zadymy ,niech się pocieszy ,że mi banię postawiła
-Nie no jak wolisz ,ale ja bym poszła z tym do dyrektora
Wyszłam na dwór ,aby się przewietrzyć . Zobaczyłam Rossa idącego z Dezem w moją stronę.
-Hej Bella - powiedział
-H-e-e-e-j - odpowiedziałam ,z głosem podwyższonym o 5 oktaw
Dziewczyny od razu zaczęły się ze mnie śmiać .Na w-f ,wypociłam z siebie prawie całą złość i znowu byłam szczęśliwa.
Mimo ,że Ross nie podszedł do mnie w szkole i tak miałam dobry humor wiedziałam ,że za 20 minut mam się spotkać z dziewczynami.
*
Byłam już prawie na dworcu na którym miałam na nie czekać. Nie mogłam się doczekać ,uśmiech mi z twarzy nie chciał zejść w ogóle. Czekałam i czekałam ,a dziewczyn wciąż nie było. Mijało już 10 minut od przyjazdu ich busu ,ale żadna z nich z niego nie wysiadła. Postanowiłam zadzwonić do Sam .
-"Hej tu Sam ,zostaw wiadomość " - usłyszałam sekretarkę
Niestety nie odebrała ,więc zadzwoniłam do Agaty ,która również nie odbierała. Obdzwoniłam je wszystkie. Żadna nie odebrała.
"Gdzie one są" - myślałam
Postanowiłam poczekać jeszcze 5 minut ,gdy nie przyszły ,wstałam i zaczęłam iść w kierunku mojego domu. Tym razem z mojej twarzy nie schodził smutek i chciało mi się płakać.
Weszłam do domu powstrzymując łzy i chwyciłam za klamkę ,gdy zaczął dzwonić mi telefon.
"Halo?" - powiedziałam
********
Jak się podoba ten rozdział? Komentujcie i głosujcie :) :3 To bardzo motywuję :) <3
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz