Koło 15;20 dostałam wiadomość od Rossa ;
- Ej masz dzisiaj czas?? Chodź wyjdziemy gdzieś
Pierwsze co zrobiłam to rzuciłam się na ziemie i zaczęłam się śmiać i cieszyć. Śmiałam się z tego ,że to ja chciałam się go o to zapytać ,a tutaj taka niespodzianka . Gdy się uspokoiłam odpisałam mu.
-No możemy wyjść :)
-To ,o której?
-Hmm może o 16;00?
-Jasne ,a gdzie się spotkamy ?
-Emm pod szkołą?
-No okey, do zobaczenia ;)
-No pa ;)
*
Koło 15;55 byłam już prawię pod szkołą ,zobaczyłam Rossa ,który siedział na schodkach . Od razu się uśmiechnęłam ,czułam też jak rumieńce pojawiły mi się na twarzy , próbowałam jakoś ochłonąć ,niestety nie zdążyłam bo Ross odwrócił głowę w moim kierunku i uśmiechną się do mnie .
-Hej - powiedział
-Siemka
-To gdzie idziemy?
-em ,em no nie wiem haha ,przed siebie
-no ok haha
Udaliśmy się ,przed siebie.
Przez pierwsze kilka minut ,była cisza nie wiedziałam co mam mówić bałam się ,że jak się odezwę to palnę coś głupiego.
-To , co tam u ciebie ciekawego ? - zapytałam ,przerywając niezręczną chwilę ciszy
- A no wiesz same nudy ,tak mi się już nie chce chodzić do szkoły ,za dużo nauki.
- No strasznie dużo
-A u ciebie?
-Też straszne nudy!! Haha
-No znowu się śmiać zaczyna haha
-Wiesz haha ,tak już jestem
-To dobrze :)
-W sensie?
-No przynajmniej nikogo nie udajesz jesteś sobą ,a mi się to podoba :)
Czułam jak pojawiały mi się na policzkach rumieńce ,więc spuściłam głowę w dół ,co nie uszło jego uwadze.
-Fajnie się peszysz haha
-Nie denerwuj mnie haha
-Dobrze,dobrze nie bij
-No ok ,powstrzymam się tym razem!
-Uff
-Haha
Szliśmy cały czas przed siebie , nie wiem nawet dlaczego ,ale cały czas się śmiałam pod nosem.
-Co się cieszysz haha - powiedział
-Wiesz ,śmiech to zdrowie haha
-Moje słowa haha
-Może^^ - poruszałam brwiami i zaczęłam się ponownie śmiać.
Doszliśmy do jeziorka ,chwilę nad nim posiedzieliśmy i poszliśmy dalej ,cały czas rozmawialiśmy ,a przy tym lepiej się poznawaliśmy.
-Teraz tutaj skręćmy - powiedział
Popatrzyłam się dziwnie na niego , po co chciał iść w jakieś pola ,nie rozumiałam tego .
-Nic Ci nie zrobię - powiedział ,uśmiechając się
-Mam pewność? - zapytałam ,odwzajemniając uśmiech
-Nie wiem haha
-Zaryzykuje haha
- No i prawidłowo !
Tematów nam nie brakowało ,cały czas rozmawiając o jednym ,wkradał nam się jakiś inny temat i przerywał nam rozmowę ,kiedy potem próbowaliśmy do niego wrócić ,nie zawsze się to udawało ,bo przerywał nam kolejny temat.
Gdy chciałam coś powiedzieć nie mogłam się wysłowić ,kiedy zaczynałam mówić to się plątałam.
- No ,znaczy wiesz bo ,ooo już wiem ,bo to ten ...
-spokojnie ,chcesz za dużo wypowiedzieć w jednym momencie - powiedział
-może - odpowiedziałam
Wiedziałam ,że robię z siebie idiotkę ,za każdym razem gdy szliśmy w jakąś stronę ,nie wiedziałam w którą mam skręcać więc skakałam ,jakby z nogi na nogę ,wyglądało to komicznie. Ross śmiał się ,ze mnie ,praktycznie cały czas.
Wracaliśmy ,bo było już 17;40 .
-To gdzie Cię podprowadzić?
-Nie musisz w ogóle mnie odprowadzać ,żebyś ty się nie spóźnił do domu.
-I tak ,potem idę do kolegi
-A spoczko haha
- To podprowadzę Cie pod szkołę ok?
Nie byłam z tego zadowolona ,bo bałam się wracać do domu ,gdy jest ciemno ,no ale nie chciałam mu tego mówić.
-Okey - powiedziałam ,posyłając mu lekki uśmiech
Wróciliśmy do tematów ,które wcześniej przerwaliśmy. Za nim się obejrzeliśmy minęliśmy już park i też szkołę .
-" Miał mnie tylko pod szkołę podprowadzić ,to nawet lepiej nie będę narzekać"~ pomyślałam
Byliśmy obok domu ,przyjaciółki mojej mamy ,gdzie teraz akurat siedziała ,myśląc ,że jestem na dworze z Olą ,nie powiedziałam jej ,że idę z kolegą .
-Ej chodź skręcimy tu ,bo tam jest moja mama - powiedziałam do Rossa
-Czemu ,chętnie ją poznam - powiedział łobuzersko się uśmiechając
Popatrzyłam się na niego z niedowierzaniem.
-Dobra nie będę Ci robił obciachu ,na pierwszej randce - dodał
-Słucham? - powiedziałam z niedowierzaniem ,w to co teraz powiedział
Nic nie powiedział ,tylko się uśmiechną.
Doszliśmy do sklepu ,który był 3 minuty od mojego domu.
-Dalej już nie trzeba haha - powiedziałam
-haha no jasne
Pożegnaliśmy się i poszłam w kierunku mojego domu ,a on w zupełnie innym kierunku.Szłam spokojnie ,nie wyciągałam ani komórki ,ani nic innego bo czułam ,że jest tam jeszcze i żeby nic sobie nie pomyślał. Jednak ,w środku cieszyłam się jak małe dziecko.
*
Gdy doszłam do domu ,siadłam na krześle w kuchni i nie mogłam przestać się uśmiechać.
W nocy ,nie mogłam zasnąć bardzo się cieszyłam wiedziałam ,że za 2 dni ,go zobaczę w szkole.
*************
No i jak wam się podoba ten rozdział? Bardzo dobrze mi się go pisało <3 Chce znać waszą opinię <3
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz